10.23.2011
 Matka przyszła z dzieckiem coby je zamówić, bo chore.

Wypytuje co się stało, jakie ma objawy, od kiedy i tak dalej. Okazało się, że chłopczyk "płaczliwy je i sra na rzadko". Karmiony mlekiem, przybiera dobrze, wcześniej tak nie płakał jak teraz.

Mówię, że pewnie rotawirus i trzeba iść do doktora.
Matka na to, że to żaden zirus tylko łunojnik i trzeba zamówić.

Matkoboskoprzenajśfientszoiinno jak to zwykła wykrzykiwać moja śp. Nauczycielka No 2. Dawno dziecka z czymś takim nie widziałem.

 Co tu zrobić - matka się upiera, że to miesiacznik na bank i doktor tylko zaszkodzi. Nie ma wyboru trzeba dziecko zamówić.

Wziąłem sól, mak, cukor, wodę święconą i bandaż z trupa, zrobiłem co trzeba i odesłałem do domu. Parę godzin później matka przyszła i mówi, że dziecku minęło jak ręką odjął.
Zastanawiam się czy to po prostu efekt placebo czy może jednak dawna magia jeszcze raz spełniła swoje zadanie.

  Łunojnik (zwany też bardziej z polska miesiacznikiem) to przypadłość, na którą chorują przede wszystkim kobiety i dzieci. Przyczyną jest zbyt długie wpatrywanie się w Łunu (czyli Księzyc) w trakcie pełni. U kobiet choroba ma się objawiać fermentacją w głowie - w mózgu jej się miesza, za chłopami lata i inne dziwne rzeczy wyczynia. Małe dzieci z objawami miesiacznika płaczliwe są, robią kupę na luźno i nie chcą jeść.
Chorobę leczyło się zamawianiem - trzeba było natrzeć dziecko wodą święconą z dodatkiem soli, maku i cukru. Nacieranie najlepiej przeprowadzić przy pomocy bandaża z trupa, wtedy efekt magiczny jest najsilniejszy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl