2.02.2012
 Osobę, która wysłała mi słitaśną wiadomość informuję, że toksyny mocznicowe jeszcze mnie doszczętnie nie zalały, na tamten świat też się póki co nie wybieram. Jak mi się zachce i sobie zemrę nie omieszkam poinformować.

 Dzisiaj obchodzone jest święto Ofiarowania Pańskiego. Dawniej było to święto bardziej maryjne, potem wydźwięk nieco się zmienił i obecnie akcentuje się głównie wspomnienie ofiarowania Jezusa w świątyni.
W wersji ludowej aspekt maryjny bierze jednak górę, mamy więc święto Matki Boskiej Gromnicznej, którego nieodłącznym aspektem jest święcenie gromnic w kościele.

 Sama gromnica ma wiele cudownych właściwości - jest niemal tak cudowna jak czerwona nitka. Nie tylko chroni domostwo przed pierunowym jebut, ale pozwala też pozbyć się płaczliwości, wrzodów, krost, kurzajek, dziwnych bólów brzucha i masy innych chorób, które w tej chwili nie przychodzą mi do głowy.
Oprócz stawiania gromnicy w oknie w czasie burzy praktykowano więc okłady z gromnicznego wosku, wrzucanie kawałków cudownej świeczki do zup, wkładanie ich dzieciom do pieluszek i tak dalej. Arsenał jest dość szeroki, dla każdego coś miłego.

 Od jednej z wiejskich babek słyszałem, że zwyczaj stawiania gromnic w oknach, w czasie burzy jest bardzo stary - ponoć sama Matka Boska tak robiła. Opowiedziała mi nawet historyjkę o tym jak to w pewnej wsi piorun wpadł do chałupy przez komin i wymordował wszystkich poza małym dzieckiem, które miało kawałek gromnicy wsadzony do tetrowej pieluchy.

 Na wsi tego typu historyjki sa dość częste i mają dowodzić zasadności różnych ludowych sztuczek magicznych. Oczywiście wszyscy są święcie przekonani, że wszystkie te bajeczki to "najprafdzifsza prafda je!". Starsi wierzą w to silniej niż w Jezuska i księdza proboszcza. Młodzi się z tego śmieją i twierdzą, że to zabobon, ale sami stawiają gromnice w oknie gdy zaczyna grzmić.

 Od jednej ze znachorek usłyszałem też, że wszystkie kobiety, które urodziły dziecko od ostatniego święta w dzień gromniczny powinny, biorąc kąpiel, wrzucić kawałek gromnicy do wanny. Miało to oczyścić je i umożliwić zachowanie płodności i rodzenie zdrowych dzieci. Nikt inny mi o tym nie wspominał więc nie wiem na ile było to rzeczywiście na wsiach praktykowane, a na ile jest to jedynie wymysł mojej rozmówczyni.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl