4.10.2012
 Przyszła matka z tygodniowym dzieckiem.
Jej zdaniem z dzieckiem jest coś nie tak, bo "non stop sra". Z racji tego, że jest intensywnie oglądane przez licznych członków rodziny, matka podejrzewa udział osób trzecich. Ba, jest nawet święcie przekonana, że zauroczyli jej dzieciaka.

 Po wypytaniu dokładnie o to jak często i kiedy dziecko robi kupę i jak ta kupa wygląda wiedziałem, że zauroczenie to zdecydowanie nie jest. Matka była wielce zaskoczona faktem, że dziecko karmione piersią może walić rzadko i śmierdząco w pieluchę nawet po każdym karmieniu.
 W końcu udało mi się ją przekonać, że to fizjologia, a nie objawy straszliwej klątwy wiszącej nad maluchem. Byłem nieco zaskoczony jak kobieta posiadająca w domu dwójkę niewiele starszych dzieci i  mieszkająca z matką, która urodziła piątkę może mieć problem z podstawową pielęgnacją dziecka. Stwierdziłem jednak, że lepiej zachować tego typu uwagi dla siebie...

do czasu....

gdy dziecko zostało rozebrane i ujrzałem w jakim stanie znajduje się kikut pępowiny.
Nie dość, że śmierdział jak stary szalet, to w dodatku stan zapalny jak się patrzy. Kobieta przyznała, że pediatra i pani położna kazały pielęgnować na sucho, ale jej matka (czyli babcia dziecka) siłą autorytetu kazała robić inaczej. W końcu "co ten konował wie, ma tylko jedno dziecko, a matka urodziła piątkę i wszystkie zdrowe".

 Po usłyszeniu tej "mądrości ludowej" w ramach wymiany myśli podzieliłem się z matką mądrością mojego autorstwa. Stwierdziłem, że po urodzeniu piątki dzieci można być, w zakresie pielęgnacji noworodka, głupszym niż przed urodzeniem pierwszego. Wszak wiedza jest skuteczne wypierana przez głupotę. Im dłuższa ekspozycja tym silniejszy proces.
Wyraziłem też głośno zdziwienie jak można mieć zerową wiedzę na temat małych dzieci mając w domu dwa maluchy. Zwłaszcza jeśli ma się w rodzinie położną po szkole - rodzoną siostrę w dodatku.

 Matka zareagowała krzykami i pretensjami. Stwierdziłem krótko, że to nie targ, a ona nie handluje jajkami więc krzyki są zupełnie zbędne. Zabrała dziecko, ciapnęła drzwiami i tyle ją było widać.

4 komentarze:

  1. Głupota nie wybiera... o matko ale aż tak bardzo? Nieszczęsna ta kobieta

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widać posiadanie dzieci nie daje mądrości w kwestii zajmowania się nimi i wychowywania ich ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak, najmądrzejsze ta "starszyzna" co to już "swoje przeżyła a ty co tam możesz wiedzieć?!".
    Miałam takiego teścia - ja mu tłumaczę pewne kwestie medyczne (z racji tego, że jestem pielęgniarką) a on do mnie z tekstem "a co Ty tam możesz wiedzieć? Jeszcze matce za mleko nie zapłaciłaś a ja już swoje przeżyłem!".
    Ekhm .. w konsekwencji stracił nogę, wzrok, a w końcu życie. Ech !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera, szkoda, że poszła... Martwię się o to dziecko...

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl