7.25.2012
 Opowieść z kategorii "Uroki ezoteryki". Może nie do końca zgodna z tematem bloga, ale nie mogłem się oprzeć i musiałem to zamieścić.

 Pewna Pani będąc w zaawansowanej ciąży straszliwie bała się porodu siłami natury. Naczytała się o wielogodzinnych porodach, pękniętych kroczach, urwanych kleszczami położniczymi główkach i całej masie innych dziwnych rzeczy. Z pomocą pośpieszyła jej znajoma "runistka" czerpiąca wiedzę z literatury polsko i rosyjskojęzycznej oraz kursów runicznych. Postanowiła ulżyć ciężarnej w cierpieniach i podarowała jej skrypt na szybki i bezproblemowy poród - Perthro, Kenaz, Laguz, Ingwaz, Algiz.

 Przyszła mama nosiła skrypt cały czas przy sobie i spokojna czekała na poród, który miał trwać chwila moment.

 Czy skrypt podziałał - nie wiadomo. Po 35h męczarni, końskich dawkach oksytocyny i próbie rozwiązania porodu siłami natury lekarze zdecydowali się na wykonanie cesarskiego cięcia. Jakby tego było mało sam zabieg, z tego co mi wiadomo, też nie obył się bez przebojów.


 Równie ciekawy była wypowiedź pewnej rosyjskiej "runistki", którą znalazłem na nieistniejącym już forum dyskusyjnym. Jej zdaniem na wszelkie choroby serca najlepsza jest runa Fehu, ewentualnie Laguz. Z tego co pisała wynikało, że runa sama postawi stosowne rozpoznanie i zadziała tak jak trzeba (zlikwiduje arytmię, obniży ciśnienie, poprawi ukrwienie mięśnia sercowego i tak dalej).

 Ciekaw jestem kiedy "runiści" opracują skrypt, który będzie powodował nagły i długotrwały przypływ rozumu ;]

12 komentarzy:

  1. O tak, przydałoby się, i to 99,9% "ezoteryków" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie opracują. Strzeliliby sobie w stopę. Po czym zbankrutowaliby...

    Ale mogliby się chociaż nauczyć odpowiedzialności za to, co komu polecają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinni mieć obowiązek wykupienia oc ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozostaje kwestia definicji rozumu i głupoty.
    Co dla jednego jest rozumem, dla innych głupotą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dominika, dorzuciłbym jeszcze odpowiednią specjalizację z położnictwa runicznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Buchachacha Jak zwykle trafne spostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Buchachachacha a jakże mogłoby być inaczej. P

    Kobiety nie stosujące run rodzą oczywiście bezproblemowo. Bez wyjątku. P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak połoznictwo runiczne to dorzuciłabym anestezjologię taroteczną (tarotową?)

    OdpowiedzUsuń
  9. Katarynko anestezjologia powinna być raczej radiestezyjna. Doktor macha pacjentowi przed oczami wahadłem i tym sposobem wprowadza go w znieczulenie. Co za oszczędność leków!

    Tarot bardziej pasuje mi do chorób wewnętrznych - już widzę te szyldy typu "Chodź tu kotku, mój Tarot powie Ci co masz w środku".

    OdpowiedzUsuń
  10. :)))))) Świetne, rozkładasz mnie na łopatki Gerichu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdajecie się zapominać o hipnozie regresyjnej w psychiatrii i alergologii oraz we wszelkich chorobach psychosomatycznych :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym w anestezjologii widział raczej kryształową kulę. Najlepiej owiniętą grubym kocem, coby się nie potłukła przy waleniu w łeb pacjenta...

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl