4.30.2013

 Dzisiaj będzie o tym co z porządną wiedzą mogą zrobić osoby nie do końca wiedzące o co w tym wszystkim chodzi.

 Mój rosyjski znajomy S. mający głowę na karku i porządny przekaz postanowił przedłużyć życie tradycji i wziął sobie ucznia o imieniu P.. Padawan był co prawda dość mocno zezoteryzowany, ale S. stwierdził, że doprowadzi go do porządku i pomoże pozbyć się uczniowi z głowy różnych dziwnych konstruktów światopoglądowych.

 Do końca nie wiadomo na jakim etapie coś poszło nie tak i co jest przyczyną tego co stało się potem.
Po niecałym roku treningu P. stwierdził, że umie wszystko perfekcyjnie i jest gotowy na uczenie innych. Zaczął się ogłaszać w różnych miejscach, przy okazji wyrażając się dość niewybrednie na temat swojego mentora, który to rzekomo bojąc się o swoją pozycję nie pozwalał się panu P. w pełni usamodzielnić.

 P. zaczął nauczać. Szybko okazało się, że jednak ma spore braki w wiedzy i poza paroma sposobami i podstawami podstaw w zakresie teorii nie umie w zasadzie nic. Postanowił więc uzupełnić braki pożyczkami z innych systemów, które poznał jeszcze będąc ezoterykiem. Do ludowych sposobów doczepił reinkarnację, karmę, czakry i parę innych wschodnich pomysłów. Jakby tego było mało połączył tradycyjne teksty z jedną z bardziej dziwnych odmian reiki. Powstała z tego bardzo dziwna i rozłażąca się w swoich założeniach wydumka.

 Po wprowadzeniu tych wszystkich nowości otrzymana wydumka okazała się działać zupełnie inaczej niż zakładał to autor. Diagnozowanie czakr i karmy przy pomocy wosku nie zdawalo rezultatu, podobnie jak ich oczyszczanie ludowymi sposobami, a  Mix-reiki nie radziło sobie z leczeniem wszelakich chorób tego świata.  Poszedł więc w końcu po rozum do głowy i zdecydował się na powrót do pierwotnie obranej ścieżki. Niestety miał problem ze znalezieniem nauczyciela, który pomoże mu poszerzyć wiedzę. Jego poprzedni nauczyciel (S.) odmówił dalszej współpracy, inni też sie do nauczania P. za bardzo nie kwapili.

 Podobnie ma się sprawa z całą masą sposobów oczyszczających i leczących, które można znaleźć na różnej maści forach internetowych. Osoby zamieszczające tego typu rzeczy często nie wiedzą za bardzo o co w tym wszystkim chodzi, jakie znaczenie mają poszczególne elementy i jak to pierwotnie wyglądało. Dodają więc różne dziwne elementy, takie jak np. magia kolorów (przekonanie, że świeczka musi mieć określony kolor), modlitwy do Wyższego Ja i tym podobne. Nie zdają sobie przy tym sprawy, że samo zapalenie świeczki i wysypanie soli nie stanowi o skuteczności całego działania.

 Problem pojawia się w sytuacji, gdy rzeczony sposób nie działa, albo działa odmiennie niż powinien, powodując więcej szkody niż pożytku. Gdyby zadały sobie nieco trudu i poszukały gdzie trzeba problem sam by się rozwiązał.


3 komentarze:

  1. :D
    Świeczuszki, trochę soli i ezookadzanie szałwią. Czary mary, hokus pokus i wszystkie magiczne problemy znikają :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze Twoje pisanie poprawia mi humor i dochodzę do wniosku, żem dobrze poczyniła "wydalając" się ze świata pseudoezoświrobagienka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl