6.23.2013
Pora na kolejny wpis okolicznościowy - będzie o św. Janie Chrzcicielu i o świętach jemu poświęconych.

 Jan Chrzciciel jest uznawany za postać szczególną - był ostatnim prorokiem działającym przed Jezusem i miał przygotować ludzi na jego przyjście. W Cerkwi Prawosławnej obchodzi się rocznicę jego poczęcia, narodzin, śmierci oraz pierwszego, drugiego i trzeciego odnalezienia jego głowy. W Kościele Katolickim także jest postacią ważną - jest jedynym świętym, którego dzień narodzin jest tam obchodzony jako uroczystość.

 W wierzeniach ludowych Jan odpowiadał za wegetację roślin (wzywano go podczas zasiewów jak i zbierania plonów), a także miał wpływ na pogodę (modlono się do niego w przypadku gradobicia). Rodzice modlili się do niego w intencji swoich dzieci, babki wzywają go w przypadku bólów głowy.

 Święty Jan był też uważany za patrona wód - miał zdolność ich oczyszczania ze wszelkiego zła, sprawiał też, że wszystkie demony wodne, mogące wciągnąć nieuważnych pod wodę, przestawały być groźne dla ludzi. Odwoływano się do niego także w przypadku oczyszczania studni (jej symbolika w wierzeniach ludowych jest wielowymiarowa - jest swego rodzaju bramą łączącą sacrum i profanum) - pomagała mu w tym św. Agata. Obrzęd oczyszczania polegał najczęściej na modlitwach do św. Jana i wrzucaniu do studni soli specjalnie poświęconej w dniu św. Agaty.

 Najbardziej znanym świętem związanym z tym świętym jest oczywiście wigilia św. Jana. Była to odpowiedź Kościoła na pogańskie świętowanie przesilenia letniego. Na początku próbowano zakazać świętowania, potem próbowano je zasymilować z wigilią św. Jana. Wynikiem tych prób jest ludowe stwierdzenie, że nazwa Noc Kupały/kupalnocka pochodzi od Jana Chrzciciela, który na wschodzie bywa nawet nazywany Iwanem Kupałą
Niektórzy naukowcy twierdzą, że istniało słowiańskie bóstwo zwane Kupałą. Jego imię miało pochodzić od prasłowiańskiego czasownika kąpati. W niektórych rejonach robiono co prawda kukły nazywane kupałami, ale samo bóstwo nie ma potwierdzenia w źródłach.
Nazwa Kupała, zdaniem niektórych badaczy, ma pochodzić od rdzenia kup-, który miał oznaczać zbiorowość ludzką.

 Z nocą świętojańską związanych jest wiele rozmaitych obrzędów. Skupiają się one wokół ognia, wody, niektórych ziół, a także wróżb.Sztandarowymi punktami programu były oczywiście tańce i skoki przez ogień oraz wicie i puszczanie na wodę wianków. Są to zwyczaje ogólnie znane -są jednak pewne niuanse z nimi związane, o których dzisiaj raczej się już nie pamięta. Niektóre z nich są dość istotne w folklorze i magii ludowej i znajomość ich symboliki bardzo pomaga w owocnym celebrowaniu nocy świętojańskiej.

6.12.2013
  Panteon Ezoteru powiększył się po raz kolejny. Do Gullfaxiego - Kapłana Karmy i Infedro - Błękitnego Kapłana EGO dołączyła Boji (vel Imira, vel alka) czyli Kapłanka Internetów. Specjalizuje się ona w leczeniu ludzi przy pomocy Doktora Google.

 Na Ezoterze pojawił się temat dotyczący padaczki. Boji zawaliła go wklejkami ze stron różnej maści, okrasiła to też swoimi komentarzami. Niektóre z nich zawierały co najmniej opowieści dziwnej treści. Wdałem się w dyskusję, sprostowałem niektóre napisane przez nią rzeczy. Boji skwitowała to stwierdzeniem: "gwarantuje Ci, ze w tym co piszesz - mylisz sie." nie podając żadnych argumentów.

 Dyskusja zeszła na problem tego czy HCV można wyleczyć. Tutaj również nastąpiła między nami różnica zdań. Boji również w tym wypadku rzucała merytorycznymi uwagami typu: "Pozostaw swoje poglady sobie.
Dyskusja w tym temacie moglaby byc bardzo pozyteczna, gdyby byla powazna dyskusja."

Chcąc podeprzeć moją opinię konkretnym argumentem postanowiłem posłużyć się odpowiednim cytatem. Pochodził on z bardzo dobrego podręcznika do chorób wewnętrznych, którego wersja papierowa jest aktualizowana co rok (w wersji elektronicznej zmiany są wprowadzane na bieżąco). Poprosiłem Boji o argumenty, które przemawiałyby za jej wersją.


 Argumentów oczywiście się nie doczekałem, podsumowałem więc całą dyskusję zwracając uwagę na oczywisty fakt - medycyna, w dobie EBMu, opiera się przede wszystkim na badaniach naukowych, a nie opiniach pojedynczych osób. Kapłanka Internetów uznała moje podsumowanie za "dyletanckie". Poza tym wysłała mi szereg prywatnych wiadomości zawierających coś co w teorii miało być chyba uszczypliwościami na poziomie ;]


 Jakby tego było mało Kapłanka Internetów popełniła na Ezoterze długaśny post o wiele mówiącym tytule - "Marsz oszołomów". Powyzywała nas tam trochę, zarzuciła brak wykształcenia, pisała coś o psychopatach, charakteropatach i zespole "maniakalno-izulorycznym". Chciała nam dokopać, ale niestety jej się nie udało - dowiodła jedynie dobitnie, że używa słów, których znaczenia nie zna, a czasami nie potrafi ich nawet właściwie, bez błędu napisać. Nie można się chyba bardziej skompromitować.
Knust podjął wyzwanie i odniósł się merytorycznie do całego tego elaboratu (pisząc między innymi o naszym wykształceniu i prostując inne zawarte w nim brednie). W odpowiedzi Boji wrzuciła kolejnego nic nie wnoszącego do dyskusji posta.
Absolutnie mnie to nie zdziwiło - znam Boji z innego forum i wiem, że reaguje wielkim fochem, gdy kończą jej się merytoryczne argumenty. Wszelkie posty, w których znajdują się poglądy niezgodne z jej własnymi są kwitowane dziecinnymi docinkami i autorytatywnymi stwierdzeniami "wiem lepiej - wiem i już". Proszenie o źródła potwierdzające jej poglądy skutkuje olbrzymią ilością linków do różnych stron internetowych, zawierających często błędne lub przestarzałe informacje.

 Równie ciekawa jest postawa administratora Ezoteru - Gullfaxi nazywający Knusta bezmuzgowcem (tak, napisał to przez "u") i Boji, która obraża używając słów i haseł, których nie rozumie zupełnie swobodnie hasają sobie po forum przez nikogo nie upominani. Co więcej regulamin forum zabrania obrażania innych userów oraz publikowania niesprawdzonych i nieuzasadnionych zarzutów wobec innych użytkowników.
O psychozie Gullfaxiego, który oskarżał jednego usera o bycie Ulfem i Szamanem jednocześnie już pisałem, ale widocznie administracja uznała, że w żaden sposób nie podpada to pod "niesprawdzone i nieuzasadnione zarzuty".

Wszystko dzieje się dla rozwoju jednostek i świata całego w atmosferze ezoterycznej miłości, z Prawem Karmy w tle ;]

Dla tych, którzy nie mają konta na Ezoterze, a chcieliby przeczytać kompromitujący post Boji:
link 1
link 2
link 3
link 4
6.06.2013
  Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy, nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz jest w garderobie".

Bajka Andersena o szatach cesarza doskonale obrazuje pewną niedawno zaistniałą sytuację. Cesarzem jest oczywiście Gullfaxi zwany też Kapłanem Karmy. Poddanymi zachwalającymi jego nowe cudowne szaty są wszyscy ci, którzy bezgranicznie wierzą w prawdziwość jego wygimganych diagnoz dotyczących karmy, czakr i czego tylko chcecie.

 Oczywiście, podobnie jak w oryginale bajki, znajdzie się ktoś kto głośno i donośnie poinformuje innych o tym, że cesarz jest nagi. Znajdzie się też odpowiednik poddanych, którzy mimo ogłoszenia prawdy nadal będą nieśli tren, którego w rzeczywistości nie było.

 W celu stwierdzenia czy cesarz rzeczywiście jest nagi postanowiłem dokonać małego śledztwa. Założyłem dwa oddzielne lipne konta forumowe. Na jednym z nich napisałem nawet parę ezobełkotów celem zwiększenia wiarygodności . Dodatkowo pomógł mi jeszcze Knust krytykując wyciągnięte przeze mnie z odmętów ezogłupot informacje.

 Z każdego z założonych przeze mnie kont poprosiłem Gullfaxiego o diagnozę moich czakr oraz o stwierdzenie czy nie ciążą na mnie jakiekolwiek klątwy. Po ich otrzymaniu okazało się, że obie diagnozy w zasadzie się wykluczają, zwłaszcza w temacie wiszących nade mną klątw. Okazało się, że przy pierwszym sprawdzeniu byłem pod tym względem czysty, w drugiej diagnozie pojawiła się klątwa i jakiś tam duch.
W kwestii czakr obie diagnozy też nie były zbyt spójne - pierwsza uwidoczniła spore blokady na czwartej czakrze. W myśl drugiej czwarta czakra była pikna jak panna na wydaniu, blokady pojawiły się w dwóch innych czakrach.

 Poprosiłem dwie inne osoby - jedna z nich zajmuje się reiki, a druga uzdrawianiem pranicznym o zweryfikowanie mojego stanu czakr. Obie diagnozy okazały się bardzo podobne i zupełnie odmienne od tego co przy pomocy gimgadła wybadał Gullfaxi.

 Przy okazji śledztwa odświeżyłem niektóre swoje znajomości i skontaktowałem się z osobą, którą także diagnozował Gullfaxi. Okazało się, że przy pomocy wahadła stwierdził iż przy pewnej osobie znajduje się duch jednego z członków rodziny. Cały problem polegał na tym, że ów człowiek rodziny żyje do dzisiaj,  cieszy się całkiem dobrym zdrowiem i nie zamierza w najbliższym czasie zostawać duchem.

 Po zebraniu wszystkich danych postanowiłem zapytać samego zainteresowanego jak się sprawy mają. Niestety mimo godzinnej rozmowy na SB Futharkforum nie uzyskałem żadnego wyjaśnienia takiego stanu rzeczy.
Dzień później Gullfaxi nabył chyba więcej odwagi (albo po prostu synapsy mu ostygły po wieczornym szoku) i na Inszym Forum pozwolił sobie w jednym z tematów na małą dygresję. Stwierdził mocą autorytetu ezokacyka, że dojrzałość duchowa nie polega na udowadnianiu komuś, że jest oszustem. Zawsze mi się wydawało, że cechą dojrzałości jest między innymi dążenie do prawdy. Widocznie duchowa dojrzałość rządzi się zupełnie innymi prawami.

 Zdaję sobie sprawę z tego, że mimo ujawnienia prawdy nadal będą osoby broniące hochsztaplerstwa Gulliego. Nie mam zamiaru ratować nikogo na siłę - jeśli nadal chcą wierzyć w te łże-diagnozy nie mam nic przeciwko. Wszak każdy kacyk i pseudoguru potrzebuje biernych, miernych, ale wiernych wyznawców i poddanych.
6.02.2013
 Opowieść o ezoterycznych obsesjach spowodowała małą wycieczkę na Insze Forum. Inwazja na Planetę Ezoteru była bardzo krótka i burzliwa - napór merytorycznych argumentów i prawdy walonej prosto w oczy wywołał standardową reakcję w postaci bana.

 Gullfaxi, znany też jako Kapłan Karmy przeżył zapewne niemały szok skoro nie potrafił napisać żadnego posta zawierającego jakikolwiek merytoryczny argument. Gdy zagotowane synapsy w końcu ostygną  być może zdecyduje się na dyskusję. Wszak najłatwiej dyskutować z tymi, którzy nie mogą odpowiedzieć z racji bana. Taka praktyka ma niestety podstawowy minus - w pewnym momencie, gdy ilość banowanych będzie wyższa niż ilość nowo rejestrujących się może się okazać, że nie będzie z kim dyskutować.

 To co robi Gullfaxi rzeczywiście "jest bezcenne" i jest łaską z samej góry. Możliwość przewidywania własnej mikcji i defekacji w zupełności wystarczy do diagnozowania karmy, szukania klątw, uroków i czego jeszcze tam chcecie. Branie jednych userów za drugich należy oczywiście wybaczyć - przy synapsach przeciążonych karmą wszystko może się zdarzyć.

 Demaskowanie głupoty i szarlatanerii zawsze napotykało na trudności i problemy. Zbanowanie jednej czy drugiej osoby na dobrą sprawę nic nie da - zawsze znajdą się następni walczący o prawdę, gotowi do demaskowania hochsztaplerów. Taka jest po prostu kolej losu,  prawda zawsze prędzej czy później wychodzi na jaw. Tak samo zresztą hipokryzja pożerająca Ezoter niczym dżdżownice glebę.

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl