6.06.2013
  Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy, nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz jest w garderobie".

Bajka Andersena o szatach cesarza doskonale obrazuje pewną niedawno zaistniałą sytuację. Cesarzem jest oczywiście Gullfaxi zwany też Kapłanem Karmy. Poddanymi zachwalającymi jego nowe cudowne szaty są wszyscy ci, którzy bezgranicznie wierzą w prawdziwość jego wygimganych diagnoz dotyczących karmy, czakr i czego tylko chcecie.

 Oczywiście, podobnie jak w oryginale bajki, znajdzie się ktoś kto głośno i donośnie poinformuje innych o tym, że cesarz jest nagi. Znajdzie się też odpowiednik poddanych, którzy mimo ogłoszenia prawdy nadal będą nieśli tren, którego w rzeczywistości nie było.

 W celu stwierdzenia czy cesarz rzeczywiście jest nagi postanowiłem dokonać małego śledztwa. Założyłem dwa oddzielne lipne konta forumowe. Na jednym z nich napisałem nawet parę ezobełkotów celem zwiększenia wiarygodności . Dodatkowo pomógł mi jeszcze Knust krytykując wyciągnięte przeze mnie z odmętów ezogłupot informacje.

 Z każdego z założonych przeze mnie kont poprosiłem Gullfaxiego o diagnozę moich czakr oraz o stwierdzenie czy nie ciążą na mnie jakiekolwiek klątwy. Po ich otrzymaniu okazało się, że obie diagnozy w zasadzie się wykluczają, zwłaszcza w temacie wiszących nade mną klątw. Okazało się, że przy pierwszym sprawdzeniu byłem pod tym względem czysty, w drugiej diagnozie pojawiła się klątwa i jakiś tam duch.
W kwestii czakr obie diagnozy też nie były zbyt spójne - pierwsza uwidoczniła spore blokady na czwartej czakrze. W myśl drugiej czwarta czakra była pikna jak panna na wydaniu, blokady pojawiły się w dwóch innych czakrach.

 Poprosiłem dwie inne osoby - jedna z nich zajmuje się reiki, a druga uzdrawianiem pranicznym o zweryfikowanie mojego stanu czakr. Obie diagnozy okazały się bardzo podobne i zupełnie odmienne od tego co przy pomocy gimgadła wybadał Gullfaxi.

 Przy okazji śledztwa odświeżyłem niektóre swoje znajomości i skontaktowałem się z osobą, którą także diagnozował Gullfaxi. Okazało się, że przy pomocy wahadła stwierdził iż przy pewnej osobie znajduje się duch jednego z członków rodziny. Cały problem polegał na tym, że ów człowiek rodziny żyje do dzisiaj,  cieszy się całkiem dobrym zdrowiem i nie zamierza w najbliższym czasie zostawać duchem.

 Po zebraniu wszystkich danych postanowiłem zapytać samego zainteresowanego jak się sprawy mają. Niestety mimo godzinnej rozmowy na SB Futharkforum nie uzyskałem żadnego wyjaśnienia takiego stanu rzeczy.
Dzień później Gullfaxi nabył chyba więcej odwagi (albo po prostu synapsy mu ostygły po wieczornym szoku) i na Inszym Forum pozwolił sobie w jednym z tematów na małą dygresję. Stwierdził mocą autorytetu ezokacyka, że dojrzałość duchowa nie polega na udowadnianiu komuś, że jest oszustem. Zawsze mi się wydawało, że cechą dojrzałości jest między innymi dążenie do prawdy. Widocznie duchowa dojrzałość rządzi się zupełnie innymi prawami.

 Zdaję sobie sprawę z tego, że mimo ujawnienia prawdy nadal będą osoby broniące hochsztaplerstwa Gulliego. Nie mam zamiaru ratować nikogo na siłę - jeśli nadal chcą wierzyć w te łże-diagnozy nie mam nic przeciwko. Wszak każdy kacyk i pseudoguru potrzebuje biernych, miernych, ale wiernych wyznawców i poddanych.

8 komentarzy:

  1. Szaman_Wiejski6 czerwca 2013 21:04

    Biedny Gulli. Kolejny dowód na jego zdolności w wyczuwaniu energii:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz trzeci rzeknę: Też na to wpadłem, nie zdążyłem zrealizować. Zawistny nie jestem, bo akcja piękna. Mnogość sposobów jakimi Ghulfaxi dostał już w tubę zaczyna być rozbawiająca, chyba skutecznie mu podważyliśmy kacykpowah. Moglibysmy to robic zawodowo.


    Knust'em all.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najsmutniejsze w tej historii jest to, że Gull nadal będzie diagnozował i promował swoją wielką nieomylność. Tylko ciekawe jakie rezultat z tego jego wahadełkowania wyniknie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Najprawdopodobniej po prostu żaden.

    OdpowiedzUsuń
  5. Padło pytanie, dlaczego nam się tak chce. To proste. "Gdy widzisz zło, złem je nazywaj", jak mówi Havamal...

    Mnie się wprawdzie już nie chce, ale tak czy siak warto było zobaczyć, jak oszuści czują się pewnie w swojej hipokryzji :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak swoją drogą:

    "[Gullfaxi] Stwierdził mocą autorytetu ezokacyka, że dojrzałość duchowa nie polega na udowadnianiu komuś, że jest oszustem".

    To by onaczało, że dojrzałość duchowa polega na BYCIU tym oszustem i robieniu wszystkiego, by nikt tego nie zdemaskował...

    OdpowiedzUsuń
  7. Gullfaxi od swoich 'dojrzałych duchowo' odbiorców oczekuje, że będą rozpływali się w zachwytach nad jego osobą. Niezależnie od tego, czy sam zainteresowany jest osobą godną zaufania, czy nie - ktoś 'dojrzały duchowo' nie śmiałby wyrazić słowa krytyki na jego temat - nawet, jeśli zrobiłby to zgodnie ze swoją wiedzą i przekonaniami.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl