11.28.2013
 Tytułem wstępu krótka historyjka poglądowa ze zbiorów Żumwiastego. Całą opowieść znam z drugiej ręki, stanowiła ona wstęp do sakramentalnego pytania: "co robić?".

Chodzi o pana, który skarżył się na konstelację różnych objawów: a to brzuszek zabolał, a to głowa, a to coś wyskoczyło na skórze, a to nie mógł spać, a to z nosa ciekło, a to coś tam innego. Postanowił spróbować czegoś mniej konwencjonalnego i wybrał się do pewnej pani, która w ramach diagnostyki strzeliła mu "jajeczko". Mam na myśli rytuał z użyciem jajka, które wbite do wody powinno pokazać co biedakowi dolega. Uzdrowicielka zaręczała, że wie co robi, rytuał jest starożytny, oryginalny i prosto od szeptuch - bez żadnych poprawek. Pomachała choremu jajorem nad głową, wbiła je potem do szklanki i postawiła diagnozę. Wyrecytowała mu kilka różnistych chorób - tarczyca nie bardzo, nerki tak sobie, a wątroba jest obrazem nędzy i rozpaczy. Uzdrowicielka była świeżo po kursie runicznym u wielkiego autorytetu, zaleciła więc używanie różnistych znaków kosmicznego alfabetu darowanego nam przez Odyna, które miały pomóc w chorobie. Wątroba miała cudownie ozdrowieć po zastosowaniu runy Eihwaz, nereczkom miało zrobić się lepiej po Laguz i Othali. Do tego jeszcze Kenaz (na skórę i żołądek) i Fehu na bóle głowy. Całość miała dopełnić seria zabiegów oczyszczających z wykorzystaniem jajoków (niestety bez majezonu) i wosku. Bohater historyjki po usłyszeniu ile seria owych oczyszczań będzie kosztować powiedział, że poważnie się nad tym zastanowi.

 Po zadaniu (przez pośredniczkę) paru dodatkowych pytań zaleciłem wywalenie jajoków i mleka z diety. Jajoki zdecydowanie panu nie służyły - nie tylko ze względu na opisaną wyżej historię i nieszczęsne jajko, które wskazywać miało na rozliczne i straszne choroby.

 Rytuał z jajkiem jest w internecie bardzo popularny - jest kilka opisów (bardzo w sumie do siebie podobnych), które ludzie wklejają na różne fora okraszając własnymi pomysłami i przemyśleniami. Zazwyczaj te dodatki pasują do reszty jak pięść do nosa i dowodzą totalnego niezrozumienia tematu. Spotkałem się nawet z pomysłem, żeby toczyć jajko w imię Hekate, Zeusa i Hadesa^^
Namnożyło się też jajecznych uzdrowicieli, którzy powołując się na szeptuchy odprawiają swoje czary mary. Istny jajeczny boom!

 Opisy użycia jajka często skupiają się na pierdołach i pomijają rzeczy istotne. Z tekstów możemy się dowiedzieć po której stronie pacjenta należy stać, którą ręką i w jaki sposób trzymać jajko, jakie ruchy wykonywać (kiedy prawoskrętne, kiedy lewoskrętne), jak zgrać obrót z toczeniem i takie tam. Na dobrą sprawę nie jest to istotne - jak mi kiedyś powiedziała jedna babka, chodzi o to, żeby jajko wylądowało w szklance, a nie na łbie pacjenta.

 O wiele bardziej istotne są modlitwy - to one i to co się w czasie ich wypowiadania dzieje sprawiają, że rytuał w ogóle jest skuteczny. Opisy internetowe wypowiadają się na ten temat lakonicznie albo wcale. Jeśli już podejmują ten temat to zalecają recytowanie dowolnych modlitw i wspominają o znaku krzyża. Najwidoczniej, zdaniem autorów owych opisów, można klepać co się chce - najważniejsze, żeby z namaszczeniem i mądrą miną kręcić jajkiem.

1 komentarz:

  1. Przy kreceniu jajkami zawsze ma sie mądrą minę :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl