2.10.2014
 Natchniony wydarzeniami ostatnich dni postanowiłem napisać to i owo na temat medycznych przesądów.

1) Śmierć  mieszka w schowku gdzie salowe trzymają wózki do sprzątania albo w składziku na sprzęt podręczny.

Śmierć spokojnie siedzi sobie w schowku i od czasu do czasu wychodzi po to, żeby się najeść. Gdy już wylezie pewne jest, że na jednym zgonie się nie skończy. Najczęściej mawia się, że śmierć przychodzi trójkami - rzeczywiście pamiętam przypadki, gdy śmierć pacjenta na jednym oddziale była początkiem serii zgonów. Rekord, którego byłem świadkiem to pięć zejść w ciągu trzech dni.
Zgon jest też okazją do gruntownych porządków w składziku z lekami i innym sprzętem podręcznym. Salowe też dokładnie sprzątają wtedy swoje pakamery. Wszyscy pilnują, żeby drzwi do tych przybytków były stale zamknięte na klucz.

2) Pacjenta na zabieg wiezie się na łóżku głową do przodu.

Już na samym początku mojej przygody z medycyną dowiedziałem się, że pacjentów na salę operacyjną należy przewozić jedynie w taki sposób. Nogami do przodu wywozi się jedynie zmarłych do kostnicy - żywemu taki transport nie przysporzy niczego dobrego.
Pamiętam historię pacjenta, który zatrzymał się w czasie rutynowego zabiegu operacyjnego - siostra oddziałowa dociekała potem czy chorego wieziono na zabieg na pewno tak jak trzeba.

3) Nie wolno wchodzić, a tym bardziej myć rąk w łazience, w której leżą zwłoki pacjenta. Załatwianie w niej swoich potrzeb fizjologicznych w ogóle nie wchodzi w grę.

Na jednym oddziale na łazience, w której przechowywano zwłoki przed wywiezieniem do kostnicy wieszano kartkę z wielkim napisem "UWAGA ZWŁOKI!". Na innym przed drzwiami stawiano parawan, a na chirurgii zamykano po prostu taką łazienkę na klucz.
Po szpitalu krążyła legenda o salowej, która zrobiła siku w takiej łazience i pokarało ją rakiem szyjki macicy. Jeden z doktorów, który złamał zakaz kilka dni później miał stłuczkę samochodową.

4) Gdy narzędzie upadnie w czasie zabiegu koniecznie trzeba je przydeptać.

Przesąd znany wielu zabiegowcom, zwłaszcza chirurgom. Jeżeli w czasie operacji narzędzia chirurgiczne lecą z rąk to znak, że na dyżurze będzie sporo ciężkich operacji, a zabieg bieżący może się za chwilę mocno powikłać. Ochroną przed tak okropnym dla lekarzy i pacjentów losem miało być przydeptywanie takich narzędzi nogą przez operatora albo instrumentariuszkę.

5) Nie wolno gwizdać na SOR (Szpitalnym Oddziale Ratunkowym) albo w karetce pogotowia.

Gwizdanie w tych miejscach ma sprawiać, że na SORze pojawi się cała chmara ciężkich pacjentów, a karetka będzie miała w czasie dyżuru masę wyjazdów.

6) Protega lubi się wikłać.

Najgorsze są operacje znajomych albo innych osób protegowanych. Jeśli operatorem albo asystującym jest bliski znajomy pacjenta istotnie zwiększa się ryzyko powikłań w czasie zabiegu.

7) Wszystko co rude ma dziwną anatomię, dużo krwawi i źle się leczy.

Pacjenci, którzy mają rudy kolor włosów sprawiają sporo problemów. W czasie operacji okazuje się np. że wyrostek znajduje się w nietypowej lokalizacji, a prosta operacja powoduje nadspodziewanie dużą utratę krwi. Jakby tego było mało rany u takich pacjentów nie chcą się goić, a leki często działają nie tak jak trzeba i dają dziwne działania niepożądane.

3 komentarze:

  1. Z ostatnim nie mogę się nie zgodzić. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa notka, nie znałem większości przykładów.

    OdpowiedzUsuń
  3. heh, znam tylko ten o wożeniu nogami do przodu :) a punkt 6 to nie przesąd, to szczera PRAWDA! :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl