4.29.2014
 Postanowiłem w końcu poruszyć kwestię tego jakim terminem można określić wiejskie praktyki opisywane przeze mnie na blogu. Odpowiedź na pytanie jak zakwalifikować ludowe praktyki magiczne nie może być jednoznaczna, stąd pomysł na napisanie na ten temat dłuższego tekstu.

 Z punktu widzenia samych zainteresowanych (czyli najczęściej wiejskich kobiet) sprawa jest bardzo prosta - uważają się one za chrześcijanki. Ich zdaniem za skuteczność praktyk (głównie uzdrowicielskich) odpowiada Bóg/Święci Pańscy i nie ma w nich niczego magicznego. Fakt, że zarówno Kościół Katolicki jak i Cerkiew uważają te praktyki za magiczne i demoniczne nie stanowi żadnego problemu. Pytając o to usłyszałem, że ksiądz to jedynie zawód i osoby go wykonujące nie mają zbyt wielkiego pojęcia o Bogu i świecie.

Problem komplikuje się w sytuacji, gdy dochodzimy do problematyki rzucania uroków miłosnych i klątw. Do dzisiaj można spotkać kobiety, które oprócz leczenia różnych problemów zajmują się także sprowadzaniem chorób. Te, które zajmują się jedynie leczeniem na ogół uważają, że moc szkodzenia pochodzi jedynie od szatana, nie widząc jednocześnie problemu w rzuceniu uroku na alkoholika, który ma go ukarać za nadużywanie alkoholu.

 Jedna z babek powiedziała mi wprost, że to co robi to nic innego jak magia - urodziła się z talentem, który umożliwia jej pomaganie ludziom. To, czy w swoich działaniach wspiera się dodatkowo mocą Świętych Pańskich zależy od sytuacji i użytych przez nią technik. Uważa, że jej moc nie jest ani dobra, ani zła, a Biblia przestrzegając przed czarownikami i wróżbitami mówi o osobach, które czerpały swoje zdolności od szatana i złych duchów.

 Bardzo dawno, dawno temu sam uważałem się za chrześcijanina i wydawało mi się, że termin folk christianity ładnie opisuje praktyki, którymi się zajmuję. Z czasem ta etykietka "uwierała" mnie coraz bardziej i obecnie wydaje mi się niezbyt pasować. Obecnie na pytanie "czym się zajmujesz?" na ogół odpowiadam twierdząc, że zajmuję się ludowym czarownictwem.

 O tym czym jest dla mnie czarownictwo mógłbym napisać co najmniej kilka długaśnych tekstów, postaram się więc ograniczyć do absolutnych podstaw. Termin ten oznacza dla mnie uprawianie czarów, których celem jest wywołanie odpowiedniej zmiany w otaczającym nas świecie. Wymaga to wiedzy o tym jak to wszystko jest zbudowane i na jakich zależnościach się opiera. Wizja połączenia wszystkiego siecią bardzo mi odpowiada - czarownictwo będzie wtedy polegało na pociąganiu za odpowiednie sznurki i modyfikowaniu różnych zależności. Jakkolwiek rozumiany rozwój duchowy nie jest, przynajmniej moim zdaniem, celem czarownicy. Traktuję go jako skutek uboczny praktykowania.

 Jako czarownik wykorzystuję magię także do kontaktu z bóstwami czyli ze sferą sacrum. Dyskusja o tym czy bogowie to archetypy, oddzielne byty czy może jeszcze coś zupełnie innego przewaliła się przez wiele miejsc w sieci. W moim pojmowaniu tematu bogowie są po trochu wszystkim. Rozumienie konkretnego bóstwa, np. świętego X, to wynik nałożenia się oficjalnych hagiograficznych opowieści na jego temat, ludowych legend, różnych cech przypisywanych mu przez różne społeczności. Po skleceniu tego wszystkiego w jedną, w miarę spójną foremkę, jest ona wypełniana przez, nazwijmy to, esencję boskości. Zrozumienie tego jak powstała foremka jest bardzo istotne - dlatego w moim rozumieniu czarownictwa szalenie ważny jest folklor, który zawiera stosowne informacje. Oprócz tego daje on także wskazówki odnośnie tego jak pojmowano zasady na których opiera się działanie wszystkiego wokół nas.

4 komentarze:

  1. Piszesz czysto, bez komunalow i dyrdymalow. Ja widzę... Ciebie. Podoba mi sie, ale mam niedosyt...chcę więcej:D

    OdpowiedzUsuń
  2. wzmianka o folklorze baradzo celna. pracujac z roznymi starozytnymi bostwami i chcac sie dowiedziec co bylo ich domena dzialania bardzo czesto natrafiamy na info ze w tym rejonie geograficznym robil A, w innym rejonie robil B, a po 200 latach dodano mu funkcje C. Warto wiec sie zastanowic z jaka wersja bostwa chcemy pracowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Folklor w kwestiach magii jest bardzo istotnym źródłem. Ale po co "zastanawiać się, z jaką wersją bóstwa chcemy pracować"? Po co w ogóle w magii "pracować" z bóstwami w dowolnych wersjach? Bóstwa i magia to zupełnie inne bajki... zazwyczaj

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl