10.29.2014

CHUSTKA

nazywana także łatką, jest dość charakterystycznym narzędziem wykorzystywanym przez wiejskie babki. Łatka jest używana najczęściej do ochrony głowy (lub innych części ciała) pacjenta przed spadającym lnem lub woskiem, poza tym okręca się nią szklankę z popiołem. Chustkę kładzie się także w przypadku używania innych narzędzi - np. niektóre sposoby mogą wymagać położenia na głowie pacjenta nożyc/noża albo obsypania jego głowy zbożem lub popiołem. Niektóre babki kładą na niej także przedmioty przygotowane do święcenia. Łatka powinna być biała lub czerwona i wykonana z lnu (w przypadku chust używanych do święcenia kryterium koloru nie zawsze jest przestrzegane).

 Na filmach pokazujących szeptuchy przy pracy często widać, że na ogół nie są one śnieżnobiałe jak z reklamy proszku do prania. Wynika to z faktu, że łatki święci się w okolicy Wielkanocy (można nią wyłożyć koszyk ze święconką) i nie pierze, aż do kolejnych świąt wielkanocnych. Święcenie chust może polegać na ich obmówieniu przed ikoną, czasami zawija się ikonę w szmatkę, aby przejęła jej moc.

WODA, SÓL, CHLEB

można je uznać za produkty pierwszej potrzeby w życiu człowieka. O każdym z nich wzmiankowałem już na blogu, skupię się więc na ich praktycznym wykorzystaniu.

 Woda: do guseł używa się wody ze studni (odpowiednio poświęconej, "zawierającej imiona" konkretnych osób, które będą jej używać) albo wody, która posiada uznane właściwości lecznicze, pochodzącej z różnych świętych źródełek. Jednym z bardziej znanych tego typu miejsc jest oczywiście Grabarka, która jest miejscem licznych pielgrzymek. Tamtejszej wodzie przypisuje się liczne uzdrowienia. Innym miejscem jest, nieco mniej znana, wieś Dobrowoda, w której znajduje się cerkiew św. Paraskiewy.
 Magiczną wodę można oczywiście pić, dodaje się ją do kąpieli, można ją także wykorzystać do przemywania konkretnych miejsc ciała.

Sól: popularne remedium przeciwko czarom i wszelkiemu zepsuciu. Podczas jej święcenia przywołuje sie starotestamentową historię związaną z prorokiem Elizeuszem, który przy pomocy soli oczyścił zatrute źródło w Jerychu. Oprócz zwykłej soli używa się także tzw. czarnej soli, a także soli poświęconej w dniu wspomnienia św. Agaty (święci się wtedy także chleb i wodę).
Sól można spożywać. dodawać do kąpieli, nosić przy sobie, a także rozrzucać wokół pacjenta w czasie leczenia.

Chleb: poświęciłem mu oddzielny wpis na blogu, gdzie omawiam związane z nim wierzenia. W zależności od gusła chleb można:
1) zjeść,
2) przeżuwać stojąc okrakiem nad progiem domu,
3) zakopać na rozstaju dróg,
4) rzucić do zjedzenia psu.

To czy chleb jest razowy czy biały nie ma większego znaczenia. Dobrze jeżeli nie posiada wymyślnych dodatków. Od biedy można też poświęcić ciastka, ale podstawowym narzędziem nadal pozostaje chleb.

MAK I CUKIER

porzucamy przedmioty pierwszej potrzeby i przechodzimy do tzw. przedmiotów zbytku ;) Mak i cukier uznawane są za symbole bogactwa i powodzenia w życiu. Można je nosić ze sobą w charakterze talizmanu. Używa się ich także w przypadkach nieszczęśliwej miłości oraz przy leczeniu alkoholizmu. Jeden ze sposobów leczenia uzależnień polega na narysowaniu odpowiedniej ilości kółek, nasypaniu na każde z nich odrobiny cukru. Potem każdego kółka nalezy dotknąć i wyrecytować odpowiednią modlitwę.

 Mak, który ma być używany jako talizman powinno poświęcić się 14 sierpnia - ma wtedy największa moc. Data ta jest szczególna z kilku względów:
1) jest to pierwszy dzień tzw. postu uspieńskiego, świętuje się wtedy także wyniesienie świętego drzewa Krzyża, które jest nazywane Pierwszym Spasem,
2) wspominamy wtedy proroka Micheasza (tzw. młodszego),
3) w tradycji ludowej dzień ten zwany jest Makowieją - święci się wtedy mak oraz miód (14 sierpnia to tradycyjna data rozpoczęcia zbiorów miodu).

GWOŹDZIE

Rasphul mnie o to pytał na Aetheriusie, więc postanowiłem wspomnieć kilka słów na temat ich używania w magii. Nie jest to często używane narzędzie, ale istnieją gusła, w których gwoździe grają ważną rolę.

 Gwoździ używa się przede wszystkim jako ochrony przed "czarną magią". Noszono je ze sobą, a także wbijano w drzwi wejściowe i progi. Postępowanie takie wynikało z przekonania, że różnej maści demony nie przepadają za metalowymi przedmiotami.

 Gwoździ używa się także w rytuałach leczących: zawiązuje się na nim nitkę z przeniesioną klątwą lub chorobą, tak spreparowany gwóźdź należy wbić w kawałek drewna, który następnie zakopuje się na rozstaju dróg albo w jakimś rzadko uczęszczanym miejscu.

BANDAŻ

o to narzędzie pyta sporo osób, więc prędzej czy później musiało pojawić się w zbiorze magicznego instrumentarium ;)

 Chodzi o tzw. bandaż z trupa, który służył do podwiązania zmarłemu żuchwy, żeby mu nie opadała. U Romów podobną rolę spełnia chustka, która po pogrzebie jest przechowywana razem z mesurą jako przedmiot mający przynosić pomyślność.

 Bandaż taki używany jest do różnych celów - głównie do leczenia. Uważa się, że zmagazynowana w nim śmierć jest w stanie zabić niemal każdą chorobę, wystarczy, że osoba chora będzie go nosiła przez jakiś czas przy sobie. Spotkałem się także z wzmiankami o tym, że nitki z takiego bandażu można także wrzucać do kąpieli albo do wody służącej do picia. Po zużyciu wody nitki należy wyłowić, wysuszyć i zatrzymać do dalszego używania albo zakopać.
10.21.2014

 Afera emotkowa

 Wszystko zaczęło się od tego, że Czarli wszedł sobie na SB forumowe i zaczął je spamować emotkami (link). Otrzymał ostrzeżenie od Lilith. System nałożył mu bana automatycznie, który został ręcznie przedlużony przez L. na okres dwóch tygodni. Porozmawiali o tym na gg, a następnie Czarli złożył skargę na postępowanie moderacji. Skutkiem był wybuch kłótni między L. a B., która zakończyła się złożeniem przez B. wniosku o odwołanie Lilith ze stanowiska. Po tym jak moderatorka przedstawiła dowody na poparcie swojej racji B. skasował swoje posty z moderatorskiego.

Cała dyskusja została uwieczniona przez mojego informatora na screenach, za udostępnienie których autor składa szczególne podziękowania :>

link 1
link 2
link 3
link 4
link 5
link 6

Sprawa admin kicka

  Głównym bohaterem był Asmic - użytkownicy EzoForum wiedzą zapewne co z niego za człowiek. Tym, którzy nie mają kont na Ezo winien jestem krótkie wyjaśnienie: Asmic to jeden z najbardziej spokojnych i niekonfliktowych userów na tym forum. Pewnego dnia na SB wrzucił taki obrazek:





Adminka stwierdziła, że obrazek miał na celu obrażenie jej skromnej osoby i wlepiła Asmicowi bana za "podważanie autorytetu administratora". To tak odnośnie zasady "nie dajemy ostrzeżeń za byle co i bez upomnienia", która była przez adminkę lansowana.

Sprawa konkursu


Na forum organizowane  są rozmaite konkursy, w których wygrać można różne nagrody, najczęściej książkowe. O tym kto dostanie nagrodę decyduje głosowanie administracji forum.
Pewnego razu po głosowaniu wyniki były następujące:
głosowało 6 moderatorów (adminka nie głosowała): 3 głosy na Hrefnę, 2 na Arachneę, 1 na Boilerka.

Hrefna zrzeka się nagrody na rzecz osoby, która zajęła drugie miejsce - w tym wypadku była to Arachnea. Tymczasem adminka zarządza nowe głosowanie: wygrywa Boilerek i to ona otrzymuje nagrodę mimo, że:
1) w pierwszym głosowaniu zajęła trzecie miejsce,
2) Hrefna zaznaczyła, żeby jej nagrodę przekazać osobie, która zajęła drugie miejsce,
3) Adminka twierdzi publicznie, że nagroda trafia do osoby, kóra zajęła w głosowaniu drugie miejsce.

 Dla porządku dodam tylko, że praca Boilerka zawierała jedno zdanie.

 Po dyskusji na temat konkursu adminka zdecydowała się na wprowadzenie do regulaminu dodatkowego punktu, w myśl którego użytkownicy mogą składać skargi na moderatorów. Konsultacji z Zespołem nie było. Ów Zespół, pisany przez Duże Z to junior-admin i moderatorzy. Zgodnie z zapewnieniami decyzje administracyjne miały być z Zespołem dyskutowane i podlegać głosowaniu.


Admini, moderatorzy i eksperci

Pewnego pięknego dnia na FB pojawiło się ogłoszenie o tym, że EzoForum szuka ekspertów w różnych dziedzinach wiedzy. Dzięki niemu forum zyskało parę nowych osób świecących się na zielono. Eksperci z założenia mają być aktywni na forum i dzielić się swoją wiedzą w zakresie dziedziny, z której są ekspertami. Tymczasem jedna z wybranych ekspertek od czasu rejestracji na forum napisała tylko jednego posta, nie logowała się od maja, a ekspertem pozostaje nadal.

Druga ekspertka została nawet na krótko adminem - oczywiście bez jakichkolwiek konsultacji. Moderatorzy mieli spory problem, bo userzy pytali o to skąd taka decyzja, dlaczego osoba mało aktywna zostaje adminem i tak dalej. Nowy admin nie ostał się długo - przyczyną rezygnacji był, wg oficjalnego komunikatu, brak  czasu. Wystarczy jednak odpalić fejsa, żeby przekonać się, że była adminka bardzo aktywnie udziela się na rozmaitych grupach fejsbukowych i jest w stanie znaleźć na to czas. Efektem tej polityki było też ustanowienie nowego moda, który poza tym, że świeci się na niebiesko nie pali się do innej aktywności na forum.

10.18.2014
 Władza Imperatora na EzoForum przeszkadzała nie tylko zwykłym userom, ale także ówczesnym moderatorom. Dzięki kilku życzliwym osobom miałem okazję na bieżąco śledzić to, co działo się w panelu moderatorskim. W pewnym momencie ówcześni modzi zaczęli masowo składać rezygnacje, bo nie podobało im się postępowanie junior-admina.

 Postępowanie junior admina (JA), zwłaszcza kilka dość niepopularnych decyzji  spowodowało wybuch rebelii mającej na celu obalenie Imperium i Imperatora. EzoForum miało oczywiście swoją księżniczkę Leię Organę w osobie Ateny/Afrodyty, która otwarcie krytykowała B. i jego decyzje. Mniej więcej w tym okresie powróciłem na forum jako Zed i czynnie brałem udział w całej akcji. Inną osobą, aktywnie włączającą się w całą akcję była R., która zasłynęła wcześniej z wynoszenia informacji z panelu moderatorskiego na forum publiczne. W czasie słownych batalii obie strony wytykały sobie różne wydarzenia i oskarżenia z przeszłości, także takie, o których można poczytać w Kodeksie Karnym. W pewnym momencie na forum powróciła stara junior-adminka, pani W. włączając się do walki z B. Niedługo później zażądała usunięcia swojego konta, postów i wszystkich innych wypowiedzi,  w których użytkownicy zwracają się do niej lub wspominają ją w jakikolwiek sposób.

 Jak się później okazało W. wybrała się na policję i oskarżyła mnie i B. o zniesławienie, które uniemożliwiło jej dalsze pełnienie funkcji moderatora forum. Co więcej, twierdziła, że jej konto zostało skasowane wbrew jej woli i ze względu na to, że była niewygodna dla administracji. W związku z tym faktem składałem zresztą zeznania na policji, z których  jasno wynikało, że o żadnym zniesławieniu nie może być mowy, a W. sama kategorycznie zażądała usunięcia swojego konta.

 W ówczesnym czasie moderatorem, wybranym zresztą przez właściciela forum (bo B. jakoś nie palił się do wyboru nowych modów) została Lilith, która była postacią bardzo barwną i istotną dla wielu późniejszych wątków tej opowieści. Skoro już o niej wspominam postanowiłem przybliżyć czytelnikom dwie historie, które szczególnie utkwiły mi w pamięci:

1) Sprawa awatara - Lilith miała awatara będącego kolażem zdjęcia znanej aktorki (była to bodajże Audrey Hepburn). Przeróbka polegała na tym, że z oczu aktorki wydobywały się kolorowe promienie. Jedna z użytkowniczek napisała, że jej dziecko po zobaczeniu tego strasznego i krwiożerczego awatara płakało przez dłuższą chwilę i nie dawało się uspokoić. Jej zdaniem awatar płacze krwawymi łzami i jest zdecydowanie nieodpowiedni, a Lilith należy co najmniej obciąć głowę albo rozszarpać ją przy pomocy koni ;] Wywiązała się dyskusja, w czasie której ktoś przytomnie zwrócił uwagę, że wypadałoby jednak pilnować kilkuletniego dziecka i chronić je przed nieodpowiednimi dla niego treściami. Użytkowniczka powracała potem na forum co jakiś czas, zazwyczaj przy okazji jakiejś afery i krytykowała wszystko co się dało, nie zdając sobie do końca sprawy kogo i dlaczego krytykuje.

2) Sprawa Cyganichy - ciągnęła się długo i miała co najmniej kilka odsłon, ale postaram się przedstawić całą historię w skrócie opisując jedynie ważniejsze wydarzenia.
Cyganicha aktywnie udzielała się w dziale poświęconym  interpretacji snów, w pewnym okresie była nawet jego moderatorem, a potem forumowym ekspertem w tej dziedzinie.
Jeden z wątków tej historii dotyczył regulaminu działu snów, w którym pojawił się nowy punkt, co spowodowało nerwową reakcję Cyganichy. Punkt dotyczył możliwości wyrażania zastrzeżeń wobec interpretacji snu przedstawionej przez innego użytkownika w sytuacji, gdy  interpretacja wprowadzała w błąd osobę opisującą sen lub mogła jej zaszkodzić. Zapis dodano, bo w dziale pojawiały się bardzo dziwne interpretacje snów, także takie, w których śniący byli straszeni nagłą i bolesną śmiercią.Wbrew temu co twierdziła Cyganicha był on używany bardzo rzadko i jedynie w skrajnych przypadkach.
Drugi wątek dotyczył zdjęcia Cyganisze statusu eksperta przez moderatorkę działu snów. Cyganicha w pewnym momencie przestała w zasadzie udzielać się w dziale snów. Zgodnie z regulaminem eksperta, który nie udziela się na forum można pozbawić tej funkcji. Lilith zapytała więc zainteresowaną czy  ma zamiar aktywnie uczestniczyć w interpretacjach. W odpowiedzi Cyganicha stwierdziła, że zdjęcie jej statusu eksperta to wynik konfliktu z moderatorem działu.

 Wracając do wątku głównego - B. przestaje być junior-adminem, zachodzi konieczność wyboru nowego juniora, który będzie zajmować się forum i kierować pracą moderatorów. Odbywa się głosowanie, w wyniku którego Anatemka i Zośka zyskują tę samą liczbę głosów. Ana zgadza się na to, aby obie zostały adminami.

  Ana nie pełni tej funkcji długo - dokonuje Haniebnego Czynu i jak sama potem przyzna wstała w nocy i dręczona wyrzutami sumienia dokonała samozagłady. Czyn zaiste godny świętej, ale EzoForum nie docenia tego faktu i Ana nie zostaje patronką forum.

 Za czasów nowej administracji pojawia się pomysł stworzenia oddzielnego działu poświęconego magii. Zaproponowano mnie na stanowisko moderatora, co spotkało się z oporem pana B., który wyciąga sprawę C. aka R. Na skutek interwencji u właściciela forum zostaję jednak  smerfem i otrzymuję zadanie stworzenia nowego działu od zera. Zostaję wtedy Pierwszym Polskim Perfekcyjnym Panem Domu i rozpoczynam wielkie sprzątanie. W przeciągu kilku nocy udało mi się przeczytać WSZYSTKIE wątki i ocenić je pod kątem ich wartości merytorycznej. Część z nich wylatuje w kosmos (bo strach je komukolwiek pokazać), te nieco mniej bzdetne lądują w archiwum, a nieliczne wybrane do odpowiednich działów.

 Nowy dział rozwija się całkiem prężnie - wypowiadają się w nim osoby zajmujące się różnymi systemami magicznymi. Stanowimy dość nietypową zbieraninę, ale mimo to pojawia się wiele merytorycznych dyskusji. Przy tej okazji pragnę podziękować wszystkim userom, którzy wnieśli sporo do tego działu swoimi wypowiedziami - dzięki Wam udało się utrzymać jego odpowiedni poziom merytoryczny. Szczególne podziękowania dla Errora, Szamana, Rasa, NU1, Malka, tria HUS, Loony'ego, Tero. Osoby, których zapomniałem wymienić, bo ich nicki wyleciały  mi z głowy w czasie pisania tekstu przepraszam i również im  dziękuję.

 Rozwój działu przerywa atak hakerów na EzoForum. Jak się potem okazuje ostatnia dostępna kopia awaryjna pochodzi sprzed kilku miesięcy. Dział znika, wyparowuje też sporo fajnych dyskusji. Pojawiają się dyskusje o tym, że forum nie jest należycie zabezpieczone, a kopie zapasowe nie są wykonywane systematycznie. Organizuję dział na nowo, wyrażam swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji i rezygnuję ze stanowiska. Nie mam  ochoty pakować swojego czasu w coś co i tak zapewne wyparuje przy okazji  kolejnego ataku hakerów, bo znów okaże się, że ktoś nie dysponuje bieżącą kopią zapasową danych. Nowym moderatorem zostaje Szaman, którego później na stanowisku zastąpi Error.

10.15.2014
 Kolejną część historii zacznę od tego, że to ja rekomendowałem B. na moderatora forum. Co prawda adminka wiedziała o wszystkim i sama poniekąd zainicjowała cały temat, ale to ja zgłosiłem kandydaturę B. Odbyło się głosowanie, kandydatura przeszła pozytywnie. Z czasem jednak nowy moderator zaczął W. najwidoczniej przeszkadzać, bo jego interwencje moderatorskie spotykały się ze sporą krytyką z jej strony.

 Bezpośrednią przyczyną wybuchu afery była pewna użytkowniczka, która rozpoczęła swoją przygodę na forum z nickiem rozpoczynającym się na literę C. (nie pamiętam w tej chwili jaki miała dokładnie pseudonim). W pewnym momencie C. uznała, że z pewnych względów nie może występować na forum dalej pod tym nickiem. Dogadała się więc z adminką W. i za jej zgodą założyła sobie kolejne konto jako R. Było to oczywiście sprzeczne z regulaminem, który jasno mówi, że jedna osoba może mieć na forum tylko jedno aktywne konto. Dla porządku dodam tylko, że w innym przypadku ta sama adminka nie wyraziła zgody na podobne rozwiązanie.

 C. teoretycznie bardzo zależało na tym, żeby inni użytkownicy nie mieli pojęcia o tym, że obecnie występuje jako R. Dbała o to tak bardzo, że kilka razy w zasadzie zdemaskowała się na SB, w czym bardzo aktywnie pomagał jej Pewien User. Idealna para do komedii pomyłek ze szpiegami w roli głównej. Użytkownicy forum dyskutowali oczywiście o tym dlaczego C. ma nowe konto jako R. i dlaczego administracja nic z tym nie robi mimo, że regulamin jest taki, a nie inny.

 Całą mistyfikację odkrył B. sprawdzając IP obu kont. Rozpętała się prawdziwa awantura w wątku moderatorskim - B. zadawał niewygodne pytania, a adminka wypominała mu wszystkie jego moderatorskie i forumowe grzechy po wielokroć ;]

 W ramach udziału w dyskusji stwierdziłem, że cała ta maskarada nie ma sensu. bo i tak sporo użytkowników zna prawdę i nie trzeba długiego okresu czasu, aby wszystko wyszło na światło dzienne. Celem ułatwienia innym userom forum zadania napisałem jasno i prosto na SB jak się sprawy mają, a potem złożyłem rezygnację ze stanowiska. Chwilę potem (kiedy jeszcze nikt poza moderatorami nie wiedział o mojej decyzji) jedna z userek forum, R. napisała na SB, że złożyłem rezygnację z funkcji. Później okazało się, że źródłem przecieku informacji z tajnego działu była adminka W. Na szczęście punktu o zakazie wynoszenia informacji z panelu moderatorskiego jeszcze wtedy nie było. Sam punkt jest nieco dziurawy - zabrania jedynie wynoszenia treści "na forum ogólne", O prywatnych rozmowach, innych forach czy innych miejscach sieci już nie wspomina :> W sumie to dobrze, bo wielu moderatorów należałoby dzisiaj do grupy zbanowanych. Zresztą któż by się takimi rzeczami przejmował :>

 Afera C. aka R. zainicjowała kolejną drakę, w wyniku której W. przestała pełnić obowiązki admina forum. W. w pewnym momencie zniknęła z forum, w wyniku czego, forum nie posiadało żadnego czynnego admina. Właściciel forum zdecydował się na zdjęcie uprawnień W. i rozpisaniu wyborów na nowych adminów. W wyniku głosowania moderatorów junior-adminami zostali B. oraz MM.

 Jedną z pierwszych decyzji nowej pary adminów było zbanowanie jednego z użytkowników za rzekome wyłudzanie pieniędzy od ludzi zwracających się do niego po pomoc. Odbyła się nawet rozmowa MM z oskarżonym, która została upubliczniona na jednym z forów dyskusyjnych. Jasno wynika z niej, że MM nie widział na oczy konwersacji między rzekomym winnym, a jego ofiarą, a mimo to S. został zbanowany. Jakiś czas później wyszło na jaw, że decyzja o zbanowaniu S. miała raczej podłoże personalne (nie był zbyt lubiany przez administrację forum), a sprawa rzekomej próby wyłudzenia pieniędzy jest bardzo śliska.

 Po tej aferze stwierdziłem, że coraz mniej podoba mi się to co dzieje się na forum i co robi nowa administracja, która miała być cudowna, wspaniała i nastawiona pro względem userów. Poprosiłem więc o skasowanie mojego konta, bo nie chciałem dalej uczestniczyć w tej całej farsie. Administracja odmówiła, postanowiłem więc załatwić tę sprawę w inny sposób. Poprosiłem znajomą (kaffka dzięki ^_^) o pomoc. Pewnego wieczoru kaffka skasowała wszystkie moje posty na forum - było ich wtedy grubo ponad 1000. To właśnie akcja masowego kasowania moich postów była przyczyną awarii bazy, która spowodowała, że forum było przez krótki czas niedostępne.

 Mając na koncie jedynie dwa posty, których nie udało się usunąć, bo skrypt nie był w stanie ich namierzyć ponowiłem prośbę o usunięcie konta. Przy okazji wystąpiłem w roli Kassandry Płci Męskiej Nowego Milenium. Skoro Pit był Jezusem Nowego Milenium postanowiłem nie być gorszy. Przepowiedziałem, że współpraca dwóch nowych adminów nie potrwa długo i zakończyłem moją przygodę na EzoForum.

 Niedługo później moja przepowiednia sprawdziła się w 100%, bo jeden z adminów zrezygnował z funkcji. Po tym wydarzeniu nastąpiła nowa epoka łudząco przypominająca czasy Imperium Galaktycznego (tego ze Star Wars). Imperatorem został B., który był jedynym junior-adminem. Jego rządy spowodowały opór części użytkowników i wybuch buntu, który miał na celu obalenie nowej władzy. Wziąłem w nim aktywny udział powracając na forum.... ale to już w kolejnej części historii.
10.10.2014
 Jak już wspomniałem w poprzedniej części historii pewnego pięknego dnia zostałem moderatorem EzoForum. Adminki były wówczas dwie: D. i W. (vel Zima) Z perspektywy czasu muszę przyznać, że W. była najlepszą adminką, z którą miałem okazję pracować, mimo, że nasza współpraca nie zakończyła się najlepiej :> W tamtym okresie forum rozwijało się całkiem prężnie, a stosowana linia moderacyjna sprawiała, że użytkownicy nie szaleli nadmiernie i trzymali się regulaminu. W. pilnowała też przez cały czas tego co działo się na SB, moderatorzy byli potem rozliczani z interwencji lub ich braku :>

 Istotna rzecz, o której, ze względów kronikarskich, wypadałoby wspomnieć to ezospotkanie, które odbyło się w pierwszej połowie lutego 2010 roku. Organizatorem był MrMagick, który specjalnie na nie przyjechał z Holandii. Miting odbywał się we Wrocławiu i mimo szumnych zapowiedzi, że ma być ezoterycznie i merytorycznie polegał głównie na piciu piwa i rozmowach na tematy raczej luźne. Tematów typowo ezoterycznych nie poruszano tam na szerszą skalę.

 Akcja szerzenia kaganka oświaty obywała się całkiem prężnie. Na prostą powoli wychodziły tematy poświęcone magii, bo twardą ręką trzymałem wszystko w garści i dbałem o poziom dyskusji. Oczywiście nie byłem jedyną osobą zaangażowaną w taką działalność. Dzielnie pomagał mi m.in. Iwanov i kilku innych użytkowników, których nicki nie zapadły mi w pamięć, za przepraszam.

 Sporo działo się także w temacie Huny i Reiki, które stawały się na EzoForum coraz bardziej popularne. Dyskutowano o tym, czy w Polsce są jacyś kahuni oraz o tym jak w odpowiedni sposób działać z Wyższym Ja. W dziale poświęconym Reiki modne były tzw. dzienniki, w których userzy opisywali swoje doświadczenia z okresu oczyszczania się, który następował po inicjacji. Poziom dzienników był różny, niektórzy popadali w zbytni ekshibicjonizm pisząc m.in. o konsystencji własnej kupy i kroście na pół brody. Niektórzy cieszyli się z utraty dobrej pracy czy rozstania z bliską osobą - tłumaczono to tym, że to wszystko dzięki Reiki, które działa dla wyższego dobra.

 Zdarzały się też wypowiedzi, które pokazywały temat Huny i Reiki od nieco innej strony. Sporą role odegrał tu Szaman_Wiejski, który wprost pisal o tym, że Huna nie jest hawajska i napisał kilka zgrabnych postów mówiących o tym skąd w ogóle wzięła się Huna i jakie jest pochodzenie zawartych w niej elementów. To także on jako pierwszy pisał na forum o Reiki Gakkai i Buddzie Dainichim. Dla wielu osób te informacje były sporym szokiem, bo żyły w przekonaniu, że Reiki jest areligijne albo że to ak naprawdę Duch Święty.

 W czasach mojego pierwszego moderowania pojawiło się kilka osób zapadających w pamięć swoimi wypowiedziami i stopniem odjechania. Jedną z nich była peyotl, która uwielbiała pisać o energiach, a w dodatku twierdziła, że swoją wiedzę czerpie z wcieleń poprzednich. Krótko mówiąc jeśli fakty przeczą temu co mówi tym gorzej dla faktów :> Pewnego pięknego razu próbowała nawet swoimi bajeczkami utulić Ulfa do snu, ale niestety nie wyszło jej to zbyt dobrze, o czym można się przekonać czytając tę dyskusję: link.

 Drugą osobą, o której warto wspomnieć była Jurema, która pobierała nauki u szamana, który raz był z Paragwaju, raz z Urugwaju, a tak w ogóle to uczył się w Tybecie i miał w małym palcu mitologię słowiańską. Po kilku dyskusjach, w których nie udało jej się przekonać dyskutantów o zajebistości pana szamana Jurema oskarżyła niektóre osoby (w tym oczywiście mnie ^_^) o rzucanie klątw na ludzi i różne inne ciemne sprawki. Została jednak wyśmiana i zniknęła z forum.

 Jak wiadomo żadna dobra opowieść nie może się obyć bez wątku kryminalnego i skandaliczno-obyczajowego ocierającego się o porno. Z racji tego, że dobro czytelnika jest dla mnie wartością najwyższą tego typu wątków nie zabraknie :> Wątek kryminalny pojawi się nieco później, przejdźmy więc do elementów skandalu, romansu i porno. Zaczniemy z grubej rury, czyli od penisów, bo jak wiadomo bez członków nie da rady :>

 Historia z penisami w tle jest krótka i dość prosta - jeden z userów wysyłał różnym użytkowniczkom zdjęcia swojego przyrodzenia w stanie wzwodu. Zupełnie przez przypadek wysłał te zdjęcia również mnie, sądząc, że jestem kobietą. Odpisałem mu, że niestety nie ma się raczej czym chwalić i zbanowałem Prąciomena za wysyłanie za pośrednictwem prywatnych wiadomości treści uznawanych za nieobyczajne.

 Pora przejść do elementów romansowych. Pewna pani, nazwijmy ją A, będąca użytkowniczką forum poznała pewnego chłopaka przez internet. Korespondowali ze sobą za pośrednictwem Gadu-Gadu - co prawda dość krótko, ale za to intensywnie. Pani A. zakochała się wielce w owym panu, planowała nawet wspólny domek i dzieci. Następnie okazało się, że wybrankiem jest także użytkownik forum - pan U. Wysłał on nawet pani A. swoje zdjęcie tuż po kąpieli, którym pochwaliła się później swoim znajomym, zachwycając się tym jaki to pan U. jest "zwierzęcy".

 Z wspólnego mieszkania i dzieci nic niestety nie wyszło, bo U. stracił w pewnym momencie zainteresowanie. Wybuchła na forum spora afera, z magią i dziwnymi oskarżeniami w tle, która zakończyła się zbanowaniem nieszczęśliwie zakochanej. Przez pewien czas ludzie dyskutowali o tym wszystkim na SB stając po jednej, bądź też drugiej stronie sporu. Po U. także ślad na forum zaginął, pojawiały się bardzo różne plotki na jego temat, ale ostatecznie nie udało się ich w pełni zweryfikować. Pan U. powrócił jakiś czas później pod zmienionym pseudonimem - nowy nick oznaczał także nowy obiekt westchnień. Także ten "romans" zakończył się aferą, ale obyło się bez skandalu, o którym dyskutowałaby połowa forum.

 W późniejszym okresie atmosfera w zespole moderatorskim zaczęła się powoli psuć. Było to między innymi spowodowane tarciami między obiema paniami adminującymi. W. zniknęła z forum w niejasnych okolicznościach nie udzielając się w ogóle i grożąc, że skasuje swoje konto. W pewnym momencie doszło do tego, że byłem jedynym czynnym moderatorem na całym forum i spadło na mnie zadanie pilnowania porządku wszędzie. Jakiś czas później W. wróciła na forum grożąc mi banem (do dziś nie wiem za co, nigdy mi tego nie wyjaśniła). Pojawił się także pomysł nowego moderatora, który miałby poszerzyć wątły skład administracji forum. O wyborze takiej, a nie innej kandydatury (moderatorem został wtedy LC) zadecydowały względy personalne i sympatia adminki. To wtedy właśnie narodziła się nowa tradycja, w myśl której osoba funkcyjna nie musi robić nic poza wyglądaniem i świeceniem się na niebiesko tudzież czerwono (to już w późniejszym okresie). LC zrezygnował zresztą z funkcji po kilku dniach nic nie robienia i zapisał się w historii jako najkrócej urzędujący moderator.

 W następnej części dalszy ciąg historii - będzie o tym dlaczego przestałem być moderatorem i o tym jak to było, że zmieniła się administracja forum.
10.09.2014
 Kolejną część EzoForumowej historii zaczynamy z grubej rury, czyli od tematu mentalnego zapłodnienia (link). Wątek co prawda doczekał się jedynie trzech stron odpowiedzi, ale dyskutowano o nim bardzo żywiołowo, między innymi na SB, zapisał się też w pamięci niektórych na dłużej. Innym mocarnym wątkiem był między innymi ten, w którym zastanawiano się nad tym czy mecze piłkarskie i to co się na nich dzieje to dobra pożywka dla demonów różnej maści (link). Oprócz tego należy jeszcze wspomnieć o magii nocy, nazywanej przez niektórych prześmiewczo magią nocnika (link) oraz o wątku dotyczącym magii śmierci (link). Autor ujawnia mroczne informacje na temat tej dziedziny wiedzy i nie chce podać źródła ze względu na niebezpieczeństwa związane z tą gałęzią wiedzy. Początkowo nie zdawał sobie chyba sprawy, że odkrycie źródła tych rewelacji wymaga jedynie użycia googla, ale został bardzo szybko uświadomiony.

 W tamtym okresie (a był to rok 2010) na forum pojawiają się pierwsi wyznawcy nowej religii, która później zrobi prawdziwą furorę. Głównym bogiem zostaje JutJub, a informacje, które można na nim znaleźć traktowane są jako najwyższa świętość. Forum powoli zalewają filmiki z YT i można odnieść wrażenie, że można tam znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, rozwiązania wszystkich tajemnic świata tego. Karierę powoli robi też ezofizyka - pojawiają się pierwsi eksperci w dziedzinie mechaniki kwantowej.

 Kolejna sprawa, o której wypadałoby napisać to pojawienie się na forum HUSu czyli tria o składzie Hrefna, Ulf oraz Szerszeń. HUS to zarazem skrót pewnej jednostki chorobowej, zainteresowani z pewnością odkryją o jaki zespół chodzi. Działalność HUSu na zawsze zmieniła EzoForum, a zwłaszcza dział poświęcony runom. W tamtym okresie był on, co tu dużo kryć, na poziomie kloaki. Udzielające się tam osoby nie wychodziły dalej niż lektura Kulejewskiej czy Chrzanowskiej, polecały Kenaz na wrzody i tworzyły skrypty na wszelkie możliwe ludzkie bolączki. Runy uważano za bardzo mądre narzędzie, które samo wie najlepiej jaki problem trapi daną osobę i w jaki sposób należy rozwiązać wszystkie jej problemy. Jednocześnie tzw. "runki" w żaden sposób nie mogły zaszkodzić osobom, które ich używały. Co prawda starałem się pisać o tym, że nie do końca tak to wygląda i poprawiać co niektóre skrypty opierając się na mojej dość ograniczonej wiedzy i porad osób bardziej doświadczonych, ale dopiero HUS dokonał prawdziwej rewolucji w tym zakresie. Co niektóre użytkowniczki były przerażone, że używanie kilku skryptów na raz  może negatywnie odbić się na ich życiu.

 Działalność tria w późniejszym już okresie sprawiła, że pojawił się pomysł wydzielenia oddzielnego subforum poświęconego runom w ujęciu rekonstrukcyjnym. Z jednej strony pomysł nie był taki zły, ale z drugiej powstałoby coś w rodzaju getta dla tradsów i oddzielny dział dla miłośników kochających i nie krzywdzących nikogo runek. Propozycja upadła, a cała sprawa ograniczyła się do przemianowania działu run na ezoruny.

 W historii EzoForum zapisał się także inkwizytorski duet złożony z kacperka i siloama. Początkowo panowie dzielnie współpracowali ze sobą w dziele ewangelizacji (w kolekcjonowaniu banów także, ale to już inna historia), ale z czasem w duecie pojawiły się pewne tarcia. Wynikały one z faktu, że kacperek zaczął pisać na forum rzeczy nie do końca zgodne z oficjalnym nauczaniem KK. Siloam orzekł, że kacperka należy ratować i modlić się za jego biedną duszę. Na tym współpraca obu panów zakończyła się definitywnie.

 Obecność na forum ostro ewangelizujących katolików spowodowała ostre reakcje ze strony co niektórych użytkowników. Pojawiły się próby mające na celu sabotowanie działalności duetu, ale na dłuższą metę okazały się mało skuteczne. Siloam mimo banów wracał pod nowymi nickami i dalej robił swoje. Kont miał kilka, ale do prawdziwych gigantów takich praktyk było mu bardzo daleko. Mam na myśli między innymi Henia oraz oczywiście kszysia, który był pod tym względem prawdziwym rekordzistą. Ci co ich pamiętają wiedzą o co chodzi - ci, którzy nie wiedzą o kim mowa i tak się nie dowiedzą bez względu na to co bym na ich temat napisał.

 Rozwijał się także dział Tarota: pojawił się słynny dział z warsztatami tarotowymi. Zasada była bardzo prosta - twórca takiego warsztatu zadawał pytanie, na które znał odpowiedź, chętni kładli karty i próbowali na zadane pytania odpowiedzieć. Po określonym czasie następowała weryfikacja. Początkowo wszystko działało jak należy, ale z czasem w dziale zaczęły pojawiać się pytania cokolwiek dziwne: pytano między innymi o ulubione pozycje seksualne i inne sprawy związane z pożyciem płciowym. Wybuchła nawet na ten temat dyskusja, w której napisałem, że czekam jedynie na pytania o rozmiary członków, czas stosunków i objętości ejakulatów. Dyskusja wywołała prawdziwą burzę, a niektóre tarocistki śmiertelnie się na mnie obraziły za to, że uznałem zadawane przez nie pytania za bzdetne. 

 Na koniec tej części historii informacja, która w pewien sposób zapowiada to, o czym będzie mowa w następnej części. Otóż pewnego pięknego dnia ówczesna adminka EzoForum (która nota bene potem podała mnie na policję, ale o tym będę jeszcze pisał) zaproponowała mi stanowisko moderatora. Zapytałem ją wtedy czy jest pewna swojej decyzji i czy forum jest gotowe na takie rozwiązanie. O tym, że forum i użytkownicy zdecydowanie nie byli gotowi na to co ta decyzja ze sobą niosła będzie mowa w kolejnym odcinku.

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl