10.10.2014
 Jak już wspomniałem w poprzedniej części historii pewnego pięknego dnia zostałem moderatorem EzoForum. Adminki były wówczas dwie: D. i W. (vel Zima) Z perspektywy czasu muszę przyznać, że W. była najlepszą adminką, z którą miałem okazję pracować, mimo, że nasza współpraca nie zakończyła się najlepiej :> W tamtym okresie forum rozwijało się całkiem prężnie, a stosowana linia moderacyjna sprawiała, że użytkownicy nie szaleli nadmiernie i trzymali się regulaminu. W. pilnowała też przez cały czas tego co działo się na SB, moderatorzy byli potem rozliczani z interwencji lub ich braku :>

 Istotna rzecz, o której, ze względów kronikarskich, wypadałoby wspomnieć to ezospotkanie, które odbyło się w pierwszej połowie lutego 2010 roku. Organizatorem był MrMagick, który specjalnie na nie przyjechał z Holandii. Miting odbywał się we Wrocławiu i mimo szumnych zapowiedzi, że ma być ezoterycznie i merytorycznie polegał głównie na piciu piwa i rozmowach na tematy raczej luźne. Tematów typowo ezoterycznych nie poruszano tam na szerszą skalę.

 Akcja szerzenia kaganka oświaty obywała się całkiem prężnie. Na prostą powoli wychodziły tematy poświęcone magii, bo twardą ręką trzymałem wszystko w garści i dbałem o poziom dyskusji. Oczywiście nie byłem jedyną osobą zaangażowaną w taką działalność. Dzielnie pomagał mi m.in. Iwanov i kilku innych użytkowników, których nicki nie zapadły mi w pamięć, za przepraszam.

 Sporo działo się także w temacie Huny i Reiki, które stawały się na EzoForum coraz bardziej popularne. Dyskutowano o tym, czy w Polsce są jacyś kahuni oraz o tym jak w odpowiedni sposób działać z Wyższym Ja. W dziale poświęconym Reiki modne były tzw. dzienniki, w których userzy opisywali swoje doświadczenia z okresu oczyszczania się, który następował po inicjacji. Poziom dzienników był różny, niektórzy popadali w zbytni ekshibicjonizm pisząc m.in. o konsystencji własnej kupy i kroście na pół brody. Niektórzy cieszyli się z utraty dobrej pracy czy rozstania z bliską osobą - tłumaczono to tym, że to wszystko dzięki Reiki, które działa dla wyższego dobra.

 Zdarzały się też wypowiedzi, które pokazywały temat Huny i Reiki od nieco innej strony. Sporą role odegrał tu Szaman_Wiejski, który wprost pisal o tym, że Huna nie jest hawajska i napisał kilka zgrabnych postów mówiących o tym skąd w ogóle wzięła się Huna i jakie jest pochodzenie zawartych w niej elementów. To także on jako pierwszy pisał na forum o Reiki Gakkai i Buddzie Dainichim. Dla wielu osób te informacje były sporym szokiem, bo żyły w przekonaniu, że Reiki jest areligijne albo że to ak naprawdę Duch Święty.

 W czasach mojego pierwszego moderowania pojawiło się kilka osób zapadających w pamięć swoimi wypowiedziami i stopniem odjechania. Jedną z nich była peyotl, która uwielbiała pisać o energiach, a w dodatku twierdziła, że swoją wiedzę czerpie z wcieleń poprzednich. Krótko mówiąc jeśli fakty przeczą temu co mówi tym gorzej dla faktów :> Pewnego pięknego razu próbowała nawet swoimi bajeczkami utulić Ulfa do snu, ale niestety nie wyszło jej to zbyt dobrze, o czym można się przekonać czytając tę dyskusję: link.

 Drugą osobą, o której warto wspomnieć była Jurema, która pobierała nauki u szamana, który raz był z Paragwaju, raz z Urugwaju, a tak w ogóle to uczył się w Tybecie i miał w małym palcu mitologię słowiańską. Po kilku dyskusjach, w których nie udało jej się przekonać dyskutantów o zajebistości pana szamana Jurema oskarżyła niektóre osoby (w tym oczywiście mnie ^_^) o rzucanie klątw na ludzi i różne inne ciemne sprawki. Została jednak wyśmiana i zniknęła z forum.

 Jak wiadomo żadna dobra opowieść nie może się obyć bez wątku kryminalnego i skandaliczno-obyczajowego ocierającego się o porno. Z racji tego, że dobro czytelnika jest dla mnie wartością najwyższą tego typu wątków nie zabraknie :> Wątek kryminalny pojawi się nieco później, przejdźmy więc do elementów skandalu, romansu i porno. Zaczniemy z grubej rury, czyli od penisów, bo jak wiadomo bez członków nie da rady :>

 Historia z penisami w tle jest krótka i dość prosta - jeden z userów wysyłał różnym użytkowniczkom zdjęcia swojego przyrodzenia w stanie wzwodu. Zupełnie przez przypadek wysłał te zdjęcia również mnie, sądząc, że jestem kobietą. Odpisałem mu, że niestety nie ma się raczej czym chwalić i zbanowałem Prąciomena za wysyłanie za pośrednictwem prywatnych wiadomości treści uznawanych za nieobyczajne.

 Pora przejść do elementów romansowych. Pewna pani, nazwijmy ją A, będąca użytkowniczką forum poznała pewnego chłopaka przez internet. Korespondowali ze sobą za pośrednictwem Gadu-Gadu - co prawda dość krótko, ale za to intensywnie. Pani A. zakochała się wielce w owym panu, planowała nawet wspólny domek i dzieci. Następnie okazało się, że wybrankiem jest także użytkownik forum - pan U. Wysłał on nawet pani A. swoje zdjęcie tuż po kąpieli, którym pochwaliła się później swoim znajomym, zachwycając się tym jaki to pan U. jest "zwierzęcy".

 Z wspólnego mieszkania i dzieci nic niestety nie wyszło, bo U. stracił w pewnym momencie zainteresowanie. Wybuchła na forum spora afera, z magią i dziwnymi oskarżeniami w tle, która zakończyła się zbanowaniem nieszczęśliwie zakochanej. Przez pewien czas ludzie dyskutowali o tym wszystkim na SB stając po jednej, bądź też drugiej stronie sporu. Po U. także ślad na forum zaginął, pojawiały się bardzo różne plotki na jego temat, ale ostatecznie nie udało się ich w pełni zweryfikować. Pan U. powrócił jakiś czas później pod zmienionym pseudonimem - nowy nick oznaczał także nowy obiekt westchnień. Także ten "romans" zakończył się aferą, ale obyło się bez skandalu, o którym dyskutowałaby połowa forum.

 W późniejszym okresie atmosfera w zespole moderatorskim zaczęła się powoli psuć. Było to między innymi spowodowane tarciami między obiema paniami adminującymi. W. zniknęła z forum w niejasnych okolicznościach nie udzielając się w ogóle i grożąc, że skasuje swoje konto. W pewnym momencie doszło do tego, że byłem jedynym czynnym moderatorem na całym forum i spadło na mnie zadanie pilnowania porządku wszędzie. Jakiś czas później W. wróciła na forum grożąc mi banem (do dziś nie wiem za co, nigdy mi tego nie wyjaśniła). Pojawił się także pomysł nowego moderatora, który miałby poszerzyć wątły skład administracji forum. O wyborze takiej, a nie innej kandydatury (moderatorem został wtedy LC) zadecydowały względy personalne i sympatia adminki. To wtedy właśnie narodziła się nowa tradycja, w myśl której osoba funkcyjna nie musi robić nic poza wyglądaniem i świeceniem się na niebiesko tudzież czerwono (to już w późniejszym okresie). LC zrezygnował zresztą z funkcji po kilku dniach nic nie robienia i zapisał się w historii jako najkrócej urzędujący moderator.

 W następnej części dalszy ciąg historii - będzie o tym dlaczego przestałem być moderatorem i o tym jak to było, że zmieniła się administracja forum.

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz, pisz - ciekawi mnie co dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie...Ciekaw jestem dlaczego przestales być moderatorem.Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam.Lucek.

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie forum bedizesz opisywal nastepnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tradycja dotycząca osób funkcyjnych po dziś dzień jest praktykowana :D

    OdpowiedzUsuń
  6. "jakie forum bedizesz opisywal nastepnie? :)"

    Czekam na Twoje propozycje :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że blog zmienił się na dzieło krytyka forów, w końcu łatwiej krytykować, niż tworzyć. Na pocieszenie dodam, że "Krytyk jest czymś pośrednim pomiedzy plotką, denuncjacją, a reklamą."

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam problemów z tworzeniem ;) Jak już wspominałem przy innej okazji blog jest przede wszystkim o czarownictwie i tak zostanie. Zresztą ogromna większość tekstów traktuje o temacie przewodnim.

    "a pocieszenie dodam, że "Krytyk jest czymś pośrednim pomiedzy plotką, denuncjacją, a reklamą.""

    Nie ma to jak dobry frazes. Skoro już przeszliśmy do cytatów to wolę taki:
    "Krytykiem jest ten, kto swe własne wrażenia piękna umie w odmiennej wyrazić formie, nowy im nadać kształt."

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl