10.15.2014
 Kolejną część historii zacznę od tego, że to ja rekomendowałem B. na moderatora forum. Co prawda adminka wiedziała o wszystkim i sama poniekąd zainicjowała cały temat, ale to ja zgłosiłem kandydaturę B. Odbyło się głosowanie, kandydatura przeszła pozytywnie. Z czasem jednak nowy moderator zaczął W. najwidoczniej przeszkadzać, bo jego interwencje moderatorskie spotykały się ze sporą krytyką z jej strony.

 Bezpośrednią przyczyną wybuchu afery była pewna użytkowniczka, która rozpoczęła swoją przygodę na forum z nickiem rozpoczynającym się na literę C. (nie pamiętam w tej chwili jaki miała dokładnie pseudonim). W pewnym momencie C. uznała, że z pewnych względów nie może występować na forum dalej pod tym nickiem. Dogadała się więc z adminką W. i za jej zgodą założyła sobie kolejne konto jako R. Było to oczywiście sprzeczne z regulaminem, który jasno mówi, że jedna osoba może mieć na forum tylko jedno aktywne konto. Dla porządku dodam tylko, że w innym przypadku ta sama adminka nie wyraziła zgody na podobne rozwiązanie.

 C. teoretycznie bardzo zależało na tym, żeby inni użytkownicy nie mieli pojęcia o tym, że obecnie występuje jako R. Dbała o to tak bardzo, że kilka razy w zasadzie zdemaskowała się na SB, w czym bardzo aktywnie pomagał jej Pewien User. Idealna para do komedii pomyłek ze szpiegami w roli głównej. Użytkownicy forum dyskutowali oczywiście o tym dlaczego C. ma nowe konto jako R. i dlaczego administracja nic z tym nie robi mimo, że regulamin jest taki, a nie inny.

 Całą mistyfikację odkrył B. sprawdzając IP obu kont. Rozpętała się prawdziwa awantura w wątku moderatorskim - B. zadawał niewygodne pytania, a adminka wypominała mu wszystkie jego moderatorskie i forumowe grzechy po wielokroć ;]

 W ramach udziału w dyskusji stwierdziłem, że cała ta maskarada nie ma sensu. bo i tak sporo użytkowników zna prawdę i nie trzeba długiego okresu czasu, aby wszystko wyszło na światło dzienne. Celem ułatwienia innym userom forum zadania napisałem jasno i prosto na SB jak się sprawy mają, a potem złożyłem rezygnację ze stanowiska. Chwilę potem (kiedy jeszcze nikt poza moderatorami nie wiedział o mojej decyzji) jedna z userek forum, R. napisała na SB, że złożyłem rezygnację z funkcji. Później okazało się, że źródłem przecieku informacji z tajnego działu była adminka W. Na szczęście punktu o zakazie wynoszenia informacji z panelu moderatorskiego jeszcze wtedy nie było. Sam punkt jest nieco dziurawy - zabrania jedynie wynoszenia treści "na forum ogólne", O prywatnych rozmowach, innych forach czy innych miejscach sieci już nie wspomina :> W sumie to dobrze, bo wielu moderatorów należałoby dzisiaj do grupy zbanowanych. Zresztą któż by się takimi rzeczami przejmował :>

 Afera C. aka R. zainicjowała kolejną drakę, w wyniku której W. przestała pełnić obowiązki admina forum. W. w pewnym momencie zniknęła z forum, w wyniku czego, forum nie posiadało żadnego czynnego admina. Właściciel forum zdecydował się na zdjęcie uprawnień W. i rozpisaniu wyborów na nowych adminów. W wyniku głosowania moderatorów junior-adminami zostali B. oraz MM.

 Jedną z pierwszych decyzji nowej pary adminów było zbanowanie jednego z użytkowników za rzekome wyłudzanie pieniędzy od ludzi zwracających się do niego po pomoc. Odbyła się nawet rozmowa MM z oskarżonym, która została upubliczniona na jednym z forów dyskusyjnych. Jasno wynika z niej, że MM nie widział na oczy konwersacji między rzekomym winnym, a jego ofiarą, a mimo to S. został zbanowany. Jakiś czas później wyszło na jaw, że decyzja o zbanowaniu S. miała raczej podłoże personalne (nie był zbyt lubiany przez administrację forum), a sprawa rzekomej próby wyłudzenia pieniędzy jest bardzo śliska.

 Po tej aferze stwierdziłem, że coraz mniej podoba mi się to co dzieje się na forum i co robi nowa administracja, która miała być cudowna, wspaniała i nastawiona pro względem userów. Poprosiłem więc o skasowanie mojego konta, bo nie chciałem dalej uczestniczyć w tej całej farsie. Administracja odmówiła, postanowiłem więc załatwić tę sprawę w inny sposób. Poprosiłem znajomą (kaffka dzięki ^_^) o pomoc. Pewnego wieczoru kaffka skasowała wszystkie moje posty na forum - było ich wtedy grubo ponad 1000. To właśnie akcja masowego kasowania moich postów była przyczyną awarii bazy, która spowodowała, że forum było przez krótki czas niedostępne.

 Mając na koncie jedynie dwa posty, których nie udało się usunąć, bo skrypt nie był w stanie ich namierzyć ponowiłem prośbę o usunięcie konta. Przy okazji wystąpiłem w roli Kassandry Płci Męskiej Nowego Milenium. Skoro Pit był Jezusem Nowego Milenium postanowiłem nie być gorszy. Przepowiedziałem, że współpraca dwóch nowych adminów nie potrwa długo i zakończyłem moją przygodę na EzoForum.

 Niedługo później moja przepowiednia sprawdziła się w 100%, bo jeden z adminów zrezygnował z funkcji. Po tym wydarzeniu nastąpiła nowa epoka łudząco przypominająca czasy Imperium Galaktycznego (tego ze Star Wars). Imperatorem został B., który był jedynym junior-adminem. Jego rządy spowodowały opór części użytkowników i wybuch buntu, który miał na celu obalenie nowej władzy. Wziąłem w nim aktywny udział powracając na forum.... ale to już w kolejnej części historii.

3 komentarze:

  1. Czyżby nowe imperium uciskało Wookiech? XD
    Jak to dobrze wiedzieć, że wojny o fora dotyczą z grusza wszystkich, człowiek nie czuje się taki osamotniony, jak to mu się zdawało ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sheila, my nigdy nie wojowalismy o fora, my je tworzylismy a wspolpracownicy nas po cichu wywalali jak fora byly znane i osiagaly sukces. Z wyjatkiem jednego forum z ktorego sami cichutko odeszlismy, wlasnie po to zeby nie musiec wojowac. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, well, widziałam w swojej karierze kilka wojen o fora, nie tylko magiczne i w tych klimatach. Człowiek generalnie czuje się lepiej, jak wie, że to nie on ma najgorzej :D
    ;)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl