12.29.2014
 Ostatni tekst traktujący o anatomii gusła powstał dawno temu - w maju 2014 roku. Opisałem w nim tzw. zakriepy, czyli formuły kończące tekst zaklęcia i niejako pieczętujące całe działanie magiczne. W drugiej części cyklu zajmę się głównym elementem zaklęcia - opiszę pokrótce zaklęcia przeze mnie używane, wspomnę też o tym jak tworzyć własne teksty.

 W magii ludowej, którą się zajmuję stosujemy teksty w kilku językach: cerkiewnosłowiańskim, rosyjskim, polskim oraz języku, który mieszkańcy Podlasia nazywają "tutejszym". Jest to określenie gwar języka ukraińskiego, które zawierają sporo elementów polskiego, rosyjskiego i ukraińskiego.  W niektórych gusłach języki te mieszają się ze sobą.

 W swojej praktyce babki używają wielu kanonicznych modlitw, które można znaleźć w prawosławnych księgach liturgicznych. Najczęściej są to wersje cerkiewnosłowiańskie (bo jest to język liturgiczny w cerkwi prawosławnej na tych terenach), ale zdarzają się też modlitwy rosyjskie i ukraińskie. Niejednokrotnie są one przerabiane na różne sposoby - dodaje się ludowe wstawki pełne pogańskich elementów, imiona pacjenta i członków jego rodziny oraz imiona Świętych. Czasami efekt końcowy nie przypomina oryginalnej modlitwy, która była podstawą danego gusła.

 Oprócz prawosławnych modlitw używa się także formuł ludowych. Są one zdecydowanie najciekawsze, zwłaszcza w warstwie tekstowej, bo stanowią bardzo zróżnicowaną grupę ze względu na bogactwo rozwiązań. Są one preferowane przez osoby, które starają się, z różnych względów, unikać tradycyjnych chrześcijańskich tekstów (nawet przerobionych).

 Wśród tekstów ludowych sporą grupę stanowią te, które traktują chorobę jako istotę żywą, której można coś rozkazać albo o coś ją prosić. Najczęściej rozkazuje się chorobie wyjść z ciała pacjenta i udać się w miejsce odludne, gdzie nie będzie miała kogo zaatakować. Na blogu prezentowałem już teksty tego typu - ot chociażby ten tekst stosowany w chorobie alkoholowej. Innym przykładem może być gusło stosowane w dolegliwościach bólowych układu kostno-mięśniowego:

Bólu, bólu - nie znasz mnie, a ja nie znam Ciebie. Idź precz bólu, za ciemną noc, za chmury burzowe, za rzeki bystre, roślinne gęstwiny i ogrodzenia kolczaste. Idź na wysokie stromizny i nie męcz więcej XYZ bólami, łomotami, kostnymi dolegliwościami. Niech tak będzie!

Do grupy tej należą też teksty, w których pojawiają się lichoradki. Konstrukcja tych zamów jest podobna do tej, zawartej w guśle zaprezentowanym powyżej.

 Drugi zbiór tekstów to gusła, które można roboczo nazwać historyjkowymi. Ich tekst mówi o jakimś konkretnym zdarzeniu, a bohaterami mogą być Święci, postaci mitologiczne (np. Zaria-Zarica) czy zwierzęta.
Teksty tych guseł opowiadają bardzo różne historie: bohaterowie chodzą, jeżdżą, łamią sobie kości, kaleczą rożne części ciała... a nawet nabierają wodę widelcem:

Zaria-Zarica po morzu chodziła, córkę swoją za rękę wodziła. Wzięła wiadro bez dna, wzięła widelec, widelcem wodę czerpała, w wiadro bez dna nalewała. Nie utrzyma się woda na widelcu, nie utrzyma się w wiadrze bez dna, tak i niech łomoty nie trzymają sługi XYZ.

 Sporo guseł mających przyspieszać gojenie się urazów to historie o tym jak bohater jechał na koniu/osiołku drogą lub przez most. Dalsza część tekstu mówi o tym, że zwierzę ulega wypadkowi, łamiąc sobie jedną z kończyn. Bohater swoimi cudownymi mocami bez problemu leczy towarzysza podróży składając kość do kości, krew do krwi, ciało do ciała i tak dalej. Niektóre teksty bardzo przypominają średniowieczne Zaklęcia Merseburskie.


 Drugą część tekstu chcę poświęcić tworzeniu własnych rytuałów. Napiszę oczywiście z perspektywy własnego podwórka, dorzucając przy okazji kilka bardziej ogólnych porad.

 Mimo, że jestem czarownikiem tysiąca i jednego gusła, czy jak tam to szło (w rzeczywistości nie wiem ile ich mam, bo nie udało mi się wszystkich policzy - na pewno kilkaset) zdarza mi się pisać własne teksty. Oczywiście z racji tego, że podążam taką, a nie inną ścieżką, moje teksty są osadzone w konkretnej tradycji. W konstruowaniu nowych guseł opieram się na wcześniej napisanych tekstach, szukając w nich inspiracji.

 Tworząc własne zaklęcia należy pamiętać o kilku sprawach:

1) Pisanie własnych tekstów wymaga odpowiedniej znajomości w mowie i w piśmie przynajmniej jednego języka. To truizm, ale przeglądając fora, na których udzielają się tzw. kindermagowie wyraźnie widzę, że niektórzy mają problem z formułowaniem zdań we własnym języku ojczystym ;] Widziałem już teksty, które były raczej po polskiemu niż po polsku - autorzy nie wstydzili się pokazać takich gniotów światu. Mam wrażenie, że obecnie wstyd jest towarem deficytowym - podobnie jak cnota czy papier toaletowy w czasach PRLu (wszyscy go pożądali mimo, że jak wynika z opowieści, był szary, twardy i potrafił poranić tyłek).
Kolejny truizm - nie należy używać słów, których znaczenia się nie rozumie.

2) Przekonanie, że zaklęcie koniecznie musi być rymowane jest mitem. Niemniej jednak są to teksty przeznaczone na ogół do głośnego wypowiadania, powinny więc posiadać odpowiedni rytm i melodię. Należy też unikać ucinania fraz.

3) Kolejną kwestią jest używanie języków obcych. Niektórzy lubią ubarwiać swoje teksty obojęzycznymi (np. łacińskimi) wstawkami, pisanymi przy pomocy translatora czy słownika. Niejednokrotnie robią to na przekór jakimkolwiek zasadom gramatycznym, co wywołuje wesołość osób znających dany język obcy. Przy okazji należy się oczywiście zapoznać z zasadami wymowy języka, którego używa się w celach rytualnych.

Punkt ten dotyczy także już gotowych tekstów. Na jednym z kinderskich forów swego czasu jedna z użytkowniczek wrzuciła tekst w języku łacińskim. Niestety pod oryginalnym tekstem zamieściła także swoje tłumaczenie, które momentami miało się nijak do oryginału. Co więcej forum posiadało też własne radio - userka prowadziła w nim audycję i postanowiła przeczytać zaklęcie na antenie. Jej wymowa była miksem wymowy włoskiej, polskiej i diabli wiedzą jakiej jeszcze.

 Na innym forum, założonym przez pewną wróżkę, jego właścicielka wrzuciła kilka zaklęć w języku rosyjskim. Z racji tego, że nie wszyscy potrafią czytać po rosyjsku posłużyła się pisownią fonetyczną. Efekt niestety nie był najlepszy: zaprezentowana wymowa znacznie odbiega od rosyjskiej, niektóre wyrazy zmieniły swoje formy gramatyczne, a inne przekształciły się w takie, które w języku rosyjskim nie istnieją.

4) Tekst zaklęcia musi być o czymś i musi mieć sens. Niejednokrotnie widziane przeze mnie zaklęcie nie miało ani ładu, ani składu i przypominało wierszyki typu "na górze róże, na dole fiołki...". Niektóre są nawet gorsze od najbardziej bzdetnych wierszyków z książek Cunninghama (to wielka sztuka, bo Cunningham czasami był bardzo grafomański, a tłumacz jeszcze dołożył swoje starając się to zrymować).

5) Wrzucenie do tekstu pierdyliarda imion boskich z różnych stron świata i mitologii nie sprawi, że zaklęcie stanie się skuteczne. Same imiona to za mało - jeżeli już ktoś decyduje się na przywołanie jakiegoś boga, wypadałoby rozwinąć temat.
Wzywanie kilku bogów, każdego z innej mańki nie jest najlepszym pomysłem (widziałem rytuał z Temidą, Tyrem i Maat), nawet jeśli nie kończy się np. tak:




1 komentarz:

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl