2.24.2015
 Zawsze wydawało mi się, że przekonanie, że wicca jest religią neolityczną to szczyt tego co mogą wymyślić ludzie. O tym, że takie przekonanie jest błędne można się przekonać w bardzo prosty sposób - wystarczy poczytać Rosjan.

 Przeszukując odmęty jednej z grup dyskusyjnych dowiedziałem się, że bardzo ciekawych rzeczy - powiedziałbym, że wręcz przełomowych, które na zawsze zmieniły moje życie.

 Wszystko zaczęło się od tego, że pewien user podzielił się z resztą siedzących na grupie swoimi tajnymi wiccańskimi zaklęciami. Ich teksty były rzeczywiście ciekawe, bo spora część z nich kończyła się zdaniem "wo imia Otca i Syna i Swiataho Ducha. Amiń". Ktoś przytomnie stwierdził, że z wicca niewiele ma to raczej wspólnego, bo są to raczej ludowe zaklęcia używane przez tzw. babki na wsi. Właściciel tajemnych wiccańskich zaklęć odpowiadając na zarzuty stwierdził, że magia ludowa to nic innego jak czarostwo, czyli wicca. Ktoś inny napisał sarkastycznie, że Gerald Gardner był Rosjaninem (bo żaden Anglik nie może się przecież nazywać Dżerald), a wikipedia kłamie, bo piszą ją Amerykanie, którzy mają kłamstwo we krwi. Autor tematu nie dał się niestety nabrać na tą prowokację i stwierdził, że babki wiejskie mają kontakt z tymi samymi bóstwami co wiccanie - po prostu potem zostali oni przerobieni na chrześcijańskich Świętych. W związku z tym można je uznać za wiccanki.

 W dalszych etapach dyskusji autor stwierdził, że babki wiejskie też mają swoje Knigi Tieniej, co więcej wszystkie znają te same rytuały, które są utrzymywane w tajemnicy. Na szczęście Pani Jakaś Tam opublikowała je w książce i dzięki temu każdy może mieć teraz do nich dostęp.

 Z ciekawości postanowiliśmy z rosyjskimi znajomymi przewalić nasze zapiski i sprawdzić na ile nasze rytuały są do siebie podobne. Identycznych nie udało nam się znaleźć (odrzuciliśmy te, którymi wymienialiśmy się w ramach magicznej współpracy), było kilka podobnych i pewna grupa tekstów, które łączy wspólny, ogólny schemat. Pojawiają się też podobne symbole, ale o jakimś rdzeniu składającym się z identycznych materiałów raczej nie może być mowy.

 Tak swoją drogą, a propos tej całej dyskusji zacząłem się zastanawiać co by było, gdyby babka wiejska (ot chociażby ta z Rutki) przeczytała np. książkę Farrarów. Podejrzewam, że mogłaby przerobić zawarte tam rytuały na własną modłę - to i owo by wyrzuciła (bo nie pasuje), inne elementy przerobiła i dodała sporo od siebie. Efektem byłoby coś, w czym żaden wiccanin (włącznie z Farrarami) nie poznałby oryginalnego tekstu, z którego to powstało.

 Przerabianie tekstów pochodzących z różnych źródeł to w tym środowisku norma. Oczywiście obok tworzonych przez różne osoby przeróbek istnieją także starsze teksty, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Na ogół jesteśmy w stanie stwierdzić co jest starsze, a co jest nowszą przeróbką, ale na dobrą sprawę nie ma to aż takiego znaczenia. Najważniejsze jest to, że te teksty działają i to ich skuteczność przede wszystkim się liczy.

2 komentarze:

  1. Wiele już słyszałam, ale Dżeralda - Rosjanina moje piękne oczy pierwsze widzą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dżerald (z wymową D-żerald) to przecież bardzo rosyjskie imie - w końcu ma Ż!

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl