3.04.2015
 Tym razem na tapecie trudny i skomplikowany temat - inicjacja. Postaram się poruszyć kilka różnych wątków - opisać jak wygląda to w różnych znanych mi ludowych tradycjach, dodać kilka ogólnych informacji i przedstawić spostrzeżenia własne. Ten ostatni aspekt tekstu jest wyjątkowo trudny, bo ciężko pisać o takich rzeczach w sposób sensowny, nie lać wody i jednocześnie nie sprowadzić własnych odczuć, które ciężko przelewa się na tekst pisany, do poziomu płytkiego frazesu.

 W kwestii informacji bardziej ogólnych:

  • inicjacja nie równa się inicjacji - to, że ktoś został inicjowany w coś nie oznacza automatycznie, że będzie mu łatwiej wejść na inną ścieżkę wymagającą inicjacji. Czasami będzie mu wręcz trudniej. Inicjacja w system A nie oznacza, że do systemu B można będzie się inicjować z pominięciem np. treningu preinicjacyjnego jeżeli ścieżka B tego wymaga. Niby to oczywiste, ale widziałem już bardzo różne wypowiedzi osób, dla których nie do końca jest to jasne. Przykładem może być casus pewnego pana reikowicza, który był przekonany, że inicjacja reikowa dała mu możliwość odprawiania rytuałów wymagających inicjacji bez jej przejścia. To, że znam się na magii podlaskiej nie oznacza automatycznie, że znam na wylot np. magię kielecką. Owszem mogę mieć pewne pomysły odnośnie tego jak odprawić gusło pochodzące z tych terenów, ale nie daje mi to takiej samej wiedzy jak osobom, które siedzą konkretnie w tej dziedzinie.
  • przejście inicjacji nie oznacza automatycznego zdobycia mocy czy wiedzy -przekonanie to wiąże się z innym - postrzegania inicjacji jako fetyszu i czegoś po czym na inicjowanego spływa oświecenie i wszelaka wiedza :> To tak nie działa - owszem, po doświadczeniu inicjacyjnym można odczuwać dodatkową moc, ale trzeba brać pod uwagę, że ten "boost" może się prędzej, czy później skończyć. Na pewno warto czas tuż po takim doświadczeniu przeznaczyć na intensywną praktykę i mądrze wykorzystać zwyżkę sił. 
  • nie warto nastawiać się na konkretne doświadczenia po inicjacji - jedni mają bardzo silne odczucia zmiany o 180 stopni, inni początkowo nie czują nic, bo efekty rozwijają się powoli i w dłuższym czasie.
  • samoinicjacja to sprzeczność sama w sobie, bo nie można dać sobie samemu czegoś, czego się nie posiada.
 

OWCZARZE

 Opisy różnych rodzajów inicjacji zacznę od cytatu dotyczącego inicjacji owczarzy. Źródło cytatu: "Tomasz Rogaliński, Adam Zwierzyński "Badania etnograficzne w Górach Świętokrzyskich - 2009 r."

"Jedno z wtajemniczeń owczarzy (a było kilka) to wykopanie z grobu świeżo pochowanego Żyda. Na kirkut należało wejść przez ogrodzenie (nie przez bramę) i wynieść ciało przez ogrodzenie. Następnie należało wypruć mu żyły i zachować. Zwłoki z powrotem zanieść na cmentarz i pochować. Cała operacja była rodzajem inicjacji, pokazaniem odwagi. Na tym koniec roli inicjacyjnej. Jednak był dalszy ciąg - żyły suszono i wykorzystywano do przeróżnych magicznych celów. Zdradzono mi tylko jeden. Otóż robione świece z knotami z suszonych żył. Złodzieje po zakradzeniu się nocą do domu zapalali je by domownicy spali tak długo jak się świeca paliła. W tym czasie okradali śpiących. Mój informator powiedział, że moc uzyskiwana w drodze kolejnych wtajemniczeń - inicjacji pochodziła nie od Boga a od Szatana. Potwierdzała to jego żona obecna przy rozmowie. Informator był nieczynnym już zawodowo owczarzem. Twierdził ponadto, że klany mające swoje, tego typu obyczaje, były trzy - oni czyli owczarze, kowale i wędrowni wiejscy muzykanci (nie umuzykalnieni wieśniacy grający przy różnych okazjach lecz wędrowcy - ludzie drogi). Twierdził, że dawniej owczarze także byli ludźmi drogi ponieważ wędrowali ze stadami aż nad Wisłę, i na wypasy pomiędzy różnymi dobrami w ramach majoratów (najczęściej należących co emerytowanych carskich oficerów).

Inna inicjacja, wcześniejsza niż cmentarna. Chyba pierwsza, decydująca w ogóle o wejściu do klanu. Należało pójść nocą (tu wątpliwość do ustalenia - o nowiu czy w pełni księżyca), na rozstajne drogi gdzie ustawiono krzyż. Drewniany. Dalej, ...- trzeba było go chwycić obejmując rękoma ale tak, by odwrócić się do góry nogami. Potem chwytając (obejmując) na przemian nogami i rękoma wspiąć się do góry nogami aż do poprzeczki krzyża i zawisnąć na niej na ugiętych w kolanach nogach. Dłońmi wyrwać minimum trzy kępy porastającego krzyż mchu (porosty? - wątpliwość TR). Zejść a kępy oddać starszemu. Na tym koniec inicjacji. Mech (porosty? - TR) wykorzystywano w klanie do zabiegów magicznych. Te nie są mi znane. Nie znam również zaklęć, które towarzyszyły w/w inicjacjom."


SZEPTUCHY

Powtarza się tu pewien konkretny schemat - cała historia zaczyna się od bycia pacjentem.

 Bardzo dobrym przykładem będzie tutaj babka z Rutki, która o swoich początkach opowiada w jednym z wywiadów. Wszystko zaczęło się od problemów z ręką - aby uzyskać pomoc pani Hanna obeszła wszystkie babki  w okolicy. Znalazła w końcu taką, której działanie odniosło oczekiwany skutek. Potem poprosiła kobietę, która jej pomogła o przekazanie znanych jej tekstów. Ten sam schemat powtarza się też w innych przypadkach.

 W teorii wszystko wygląda prosto - wystarczy pojechać, usiąść na taboreciku, poczekać aż babka skończy, potem poprosić o modlitwy i koniec. W praktyce rzadko kiedy to tak wygląda. Czasami poszukiwanie tej konkretnej babki, której działania okażą się skuteczne wymaga zjeżdżenia co najmniej kilku wsi aż trafi się na tą właściwą. Bywa tak, że ludzie szukają zagranicą, bo w Polsce nie znajdują tego, czego szukali. Sam np. byłem u bardzo znanej babki, do której ustawiają się kolejki samochodów i której skuteczności krążą legendy, a mimo to po jej działaniach nie odczułem niczego specjalnego.

 Znam też opowieści osób, które przed wyprawą do babki próbowały paru guseł, które udało im się znaleźć w internecie, zobaczyć na filmikach na YT albo na żywo. Na ogół zwracają one uwagę, że po wizycie u babki, poddaniu się zabiegom i ponownemu próbowaniu guseł efekt był zupełnie inny - lepszy. Widocznie takie doświadczenie odblokowuje w człowieku coś, co sprawia, że praktyka guślarska wskazuje na nowy, wyższy poziom. Sama wizyta oczywiście to nie wszystko - po otrzymaniu tekstów (często niespisanych, trzeba notować albo nagrywać samodzielnie) i ustnych wskazówek trzeba po prostu dużo, dużo ćwiczyć i obserwować efekty.

 Osobom zainteresowanym polecam tekst Adama, który także był u babki i na swoim blogu opisuje swoje wrażenia z tego doświadczenia. Link do tekstu można znaleźć tutaj.

 Ciężko mi powiedzieć co konkretnie zmieniło się w moim przypadku po przeżyciu takiego doświadczenia. Początkowo miałem wrażenie, że ktoś rozwalił mnie na atomy, a potem złożył na nowo tylko lepiej. Jak mi już przeszło czułem się dziwnie - po prostu inaczej, ale nie jestem w stanie stwierdzić na czym ta inność miałaby polegać. Na pewno z perspektywy lat doświadczenia inaczej postrzegam to wszystko dzisiaj niż wtedy, kiedy to wszystko się działo. Za kolejne 10 lat (o ile ten blog wcześniej nie wyleci w kosmos) tekst zapewne wymagał będzie większego lub mniejszego przebudowania.

BAŁKANY 

Dochodzimy do Bałkanów i sprawa zaczyna się nieco komplikować - m.in. ze względu na to, że czarownicą/czarownikiem można tu zostać już w momencie urodzenia. Zgodnie z ludowymi wierzeniami predysponowane są osoby, które urodziły się w czepcu, ewentualnie takie, które mają różnego rodzaju anomalie.

 Różnej maści pozycje dotyczące bałkańskiego folkloru pełne są opisów inicjacji przez bardzo różne byty. Odbywają się one albo w czasie snu, albo w momencie, gdy osoba inicjowana przebywa w transie. Można znaleźć opisy inicjacji dokonanych przez wróżki, Świętych (np. Świętego Antoniego, Świętą Petkę), Leśną Matkę, Lesnika czy Staraca. Sam przebieg inicjacji wygląda często dość podobnie, a mimo to każda inicjacja wygląda nieco inaczej. Wspólne elementy obejmują na ogół pojawienie się bytu i przekazanie mocy i wiedzy. Tym co różnicuje daną inicjację od innej są szczegóły - jeden inicjowany opowiadał o grupie wróżek, które zaprowadziły go na wzgórze, inny uciął sobie pogawędkę ze Świętym lub Leśną Matką pod drzewem, jeszcze inny trafił do lasu, gdzie spotkał Lesnika albo nad rzekę, gdzie inicjował go Starac.

 Samą inicjacje poprzedzały na ogół przygotowania -najczęściej polegały one na odseparowaniu się od społeczności i wycieczkach w miejsca, gdzie moc jest szczególnie silna. Miało to na celu budowanie mocy i oczyszczanie ciała i ducha przed tym co miało później nastąpić. Tego typu przygotowania trwały czasami nawet kilka miesięcy.

 Po przygotowaniu były dwie możliwości inicjacji - albo inna osoba inicjowana wzywała siły wyższe/byty, aby inicjowały chętnego albo sam kandydat prosił siły wyższe o interwencję. Oczywiście jeżeli kandydat nie był odpowiedni lub nie był gotowy do tego co ma nastąpić siły wyższe nie interweniowały i do inicjacji nie dochodziło.

 To co odróżniało czarownicę od innych osób zajmujących się na wsi gusłami była właśnie inicjacja - osoby, które jej nie przeszły mogły próbować kontaktu z siłami wyższymi, ale brak inicjacji sprawiał, że kontakty nie były możliwe.

5 komentarzy:

  1. Przeczytałem: brudny i skomplikowany :D 'Brudny' może być, np. w Wicca czasem zakopujemy ludzi do ziemi, żeby poleżeli przez noc ;) Następnego dnia inicjujemy albo ich, albo to, co z nich zostaje (jeśli w okolicy grasują mrówki) :)

    Arek

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo zostawiamy przez noc w jakims bajorku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brudne może być też wykopywanie Żyda... brudne, trudne i ogólnie niehigieniczne ;p
    Szalenie ciekawy tekst, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co z doświadczeniem inicjacji szamańskiej?

    OdpowiedzUsuń
  5. "A co z doświadczeniem inicjacji szamańskiej? "

    Tematyka bloga nie obejmuje szamanizmu, więc opisu inicjacji szamańskiej w tekście nie ma. Skupiłem się na ścieżkach, które szczególnie mnie interesują i na temat których jestem w stanie napisać coś sensownego. Inicjacji wiccańskiej też w tekście nie ujmuję, bo są osoby, które znają się na tym lepiej, miały okazję przejść te inicjacje i opisać to ze swojej perspektywy - tak np. zrobiła Sheila na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl