3.12.2015
 Tym razem na tapetę trafiła książka: "Oczyszczanie woskiem i jajem. Ludowe terapie na współczesne dolegliwości".

 Wydawca reklamuje książkę jako "niezwykłe kompendium na temat uzdrawiania oraz oczyszczania woskiem i jajem". Książka ma niecałe 150 stron, z tego głównemu tematowi autorka poświęciła zaledwie 50 stron. Książka kosztuje 29,20 (taka cena znajduje się na okładce) - osobiście kupiłem ją w Empiku płacąc 27zł. Na dobrą sprawę na rosyjskojęzycznych stronach internetowych można znaleźć artykuły, które zawierają o wiele więcej informacji - są nawet całe terapie oczyszczania jajem/woskiem rozpisane na cały miesiąc księżycowy - zupełnie za darmo (nie licząc kosztów dostępu do internetu). Wystarczy trochę cierpliwości i Google Translator. Dla znających rosyjski możliwości są jeszcze większe, bo za 30 polskich złotych (biorąc pod uwagę kurs rubla) można kupić co najmniej kilka, kilkuset stronicowych, książek. Ostatnio upolowałem fajną pozycję - 880 stron za jedyne 99 rubli (6,50zł).

 Do zakupu zachęciło mnie to co znalazłem na okładce:

"Podane przez Autorkę metody były skutecznie wykorzystywane od wieków i sprawdzają się po dziś dzień" 

"Specjalistka z zakresu ludowych terapii naturalnych, w niezwykle praktyczny sposób przedstawia jak samodzielnie korzystać z wiedzy przodków  i stosować ją w uzdrawianiu"

 Czytając to wywnioskowałem, że w książce znajdę ludowe metody oczyszczania przy pomocy wosku i jajka i dlatego ją kupiłem - celem porównania metod Autorki z tymi, które sam znam. Po pobieżnym przejrzeniu książki srogo się rozczarowałem, bo ludowego podejścia do oczyszczania woskiem i jajkiem w książce znaleźć się nie da.

 Pierwsze cztery rozdziały książki to przemyślenia i historie z życia Autorki książki.Pierwszy rozdział traktuje o reinkarnacji i karmie w wydaniu typowo ezoterycznym (yep, bardzo to ludowe), a w kolejnych Autorka opisuje wiele faktów ze swojego życia, które wpłynęły na to, że została ezoteryczką. Zwróciłem tu uwagę na dwa fragmenty: pierwszy traktuje o ścieżkach prawej i lewej ręki, a drugi o "zasadzie trzech".

 Autorka stara się wytłumaczyć czytelnikom czym jest ścieżka prawej i lewej ręki. Szczególnie interesujący jest tutaj ten cytat, który jasno pokazuje, że nasza specjalistka nie do końca rozumie znaczenie stosowanych przez siebie terminów:
Wyznawcy ścieżki Prawej Ręki postrzegają Boga jako coś nadrzędnego wobec istoty ludzkiej. Prowadzi to do podporządkowania się zewnętrznym nakazom i zakazom, oddania swojego życia jako ofiary, która ma wartość tylko wtedy, gdy służy zewnętrznej Nadprzyrodzonej Sile. Wszystkie ścieżki Prawej Ręki obiecują nagrodę w postaci wiecznej szczęśliwości w życiu pozagrobowym lub wyzwolenie z nieszczęść tego świata. Z tej krótkiej analizy wynika jasno, iż ścieżki Prawej Ręki są o wiele bezpieczniejsze dla spokoju i porządku społecznego. Nie dają ludziom miejsca na wolne kierowanie swoim rozwojem, zawsze czemuś wtedy podlegamy. Istnieje pewność, że ludzie idący nią nie będą występowali przeciwko macierzystej religii lub przeciwko swoim Opiekunom.

 Drugi interesujący fragment dotyczy Prawa Trójpowrotu, nazywanego przez Autorkę "zasadą trzech". W książce zawarta jest historia o tym jak to pewna pani swoimi myślami miała spowodować zgon pewnego pana, a potem na skutek "zasady trzech" miała trzy pogrzeby w rodzinie. Nie będę się tu rozwodził nad tym czy Prawo Trójpowrotu ma sens i jaki jest jego mechanizm, ale sami wiccanie przyznają wprost, że to tak nie działa ;] Czasami zdarzają się sploty nieszczęśliwych wypadków i nie ma sensu szukać w tym kosmicznej sprawiedliwości, która karze ludzi za ich zbrodnie i obdarza ich cierpieniem mającym dydaktyczny wymiar. Jak mawiał Freud "czasami cygaro jest tylko cygarem i niczym więcej".

 Rozdział piąty traktuje o oczyszczaniu jajkiem i woskiem. Na samym początku rozdziału Autorka cytuje artykuł Agaty Bednarskiej, który można znaleźć w różnych miejscach w sieci. Z niektórymi tezami w nim zaprezentowanymi rozprawiłem się zresztą, swego czasu, na blogu. W dalszej części rozdziału znajdują się fotografie jajek po oczyszczaniu każdej z czakr wraz z interpretacjami. Owe interpretacje są zdecydowanie nieludowe, chwilami (z punktu widzenia sposobu ludowego) po prostu błędne.

 Na kolejnych stronach specjalistka prezentuje inny sposób oczyszczania jajem. Ze wstępu możemy się dowiedzieć, że: "Jest to sposób od dawna praktykowany we wszystkich kulturach. Do dziś stosują go zamawiaczki i szeptuchy na wschodzie naszego kraju". Autorka przytacza teksty recytowane w czasie zabiegu - nie są one ludowe, pochodzą z internetowych artykułów. Przy okazji przyznaje się do tego, że oczyszczania tą metodą nauczyła się na jakimś kursie. To ciekawe, bo na Facebooku (gdzie Autorka reklamowała swoją książkę co spowodowało wywiązanie się dyskusji) nie chciała przyznać się do tego skąd pochodzą zaprezentowane przez nią sposoby. Opis rytuału skupia się na różnych, de facto niewiele znaczących, szczegółach dotyczących tego jak trzymać jajko i co z nim zrobić po wykonaniu rytuału. Nie wiem skąd przekonanie, że jajko należy trzymać w prawej ręce i koniecznie prawą ręką wylewać zawartość szklanki (czyli jajko i wodę) do sedesu. Ręka nie ma tu większego znaczenia - jeżeli ktoś jest mańkutem i wygodniej używać mu do tego lewej ręki może to spokojnie zrobić bez obaw o skuteczność zabiegu.

 Opis nie zawiera w ogóle informacji o tym dlaczego całą czynność należy wykonywać tak, a nie inaczej, dlaczego jajko trzeba trzymać w określony sposób, a po zabiegu wywalić wszystko do sedesu prawą ręką O symbolice jaja też jest niewiele, bo stwierdzenie "jajko to przecież w każdej kulturze symbol życia, więc zdejmuje z człowieka choroby, wraca mu zdrowie i przepędza zło" to w zasadzie tyle co nic. Swoją drogą - jajko jest także symbolem śmierci, po której nie zawsze musi nastąpić szczęśliwe zakończenie w postaci zmartwychwstania. Stąd część klątw i rytuałów mających na celu sprowadzenie na kogoś choroby również bazuje na wykorzystaniu jajka.

 Dalej mamy opis tego jak można oczyścić się jajkiem samodzielnie. Jest to po prostu modyfikacja sposobów zaprezentowanych wcześniej Przy okazji Autorka wspomina o tym, że sama usprawniła ten sposób przekładając jajko, w połowie rytuału, z prawej ręki do lewej. Jak sama pisze odbyło się to "za zgodą i wolą Najwyższego". Prawdę mówiąc nie sądzę, żeby Najwyższy (jakkolwiek by go nie pojmować) zwracał uwagę na takie drobiazgi.

 Część poświęcona jajku kończy się opisem sposobu oczyszczania, przy jego pomocy, czakr. Kultury, które zakładają ich istnienie zapewne mają własne metody ich oczyszczania i harmonizacji, więc stosowanie ku temu ludowego sposobu jest, moim zdaniem, pozbawione sensu. Opis zabiegu zawiera dokładne informacje o tym jakie ruchy należy wykonywać i jakie części ciała dokładnie oczyszczać - wszystko sprowadza się do trzech obrotów w prawo. Przy okazji oczyszczania każdej czakry należy wypowiadać formułkę skierowaną do Matki Boskiej. Autorka wspomina, że "jak mi wiadomo, to takie oczyszczania znane były już dużo wcześniej, przed chrześcijańską historią Polski. Ten jednak sposób i ten zwrot wyraźnie mówi, że rytuał ten przeprowadzały osoby wierzące, uważam, że słowa tej modlitwy są zachowane do dnia dzisiejszego".  Cóż - nic dodać, nic ująć. Ezomezo i totalny misz-masz na całego.

 Przechodzimy do oczyszczania woskiem. Wstęp zawiera informację o tym, że wiele rzeczy robi się "na niby" a mimo to działają - nic dziwnego, bo na tej zasadzie działa wiele rytuałów ;]
Autorka twierdzi też, że do zastosowania zabiegu nie ma żadnych przeciwwskazań - widocznie nie słyszała nigdy o ludowych przekonaniach w tym temacie. Być może ezoteryczny sposób rzeczywiście nie ma żadnych przeciwwskazań, ale w takim wypadku pojawia się pytanie o to na jakiej zasadzie działa i czy jego skuteczność nie opiera się jedynie na psychologii i autosugestii. Na kolejnych stronach można znaleźć informację kto uczył Autorkę takiego sposobu oczyszczania oraz wzmiankę o tym, że łączy ona zabiegi oczyszczania woskiem z radykalnym wybaczaniem i wysyła prośby do Aniołów. Dalej mamy opowieść jednej z klientek - zapis jej doświadczeń związanych z oczyszczaniem kończy rozdział piąty.

 Rozdział szósty zawiera informacje praktycznie odnośnie oczyszczania woskiem. Znajdują się w nim informacje o tym czego potrzeba, aby takie oczyszczanie wykonać i jak należy je przeprowadzić krok po kroku. Z lektury dowiadujemy się m.in., że oczyszczanego należy posadzić twarzą w kierunku wschodnim (wyjaśnienia dlaczego akurat taki kierunek - brak). Na dobrą sprawę w magii ludowej nie ma to w tym wypadku znaczenia - równie dobrze można oczyszczanego posadzić w kierunku zachodnim - również będzie to miało swoje uzasadnienie. Inną ciekawostką jest to, że do zabiegu potrzeba 74 wiórków ze świecy woskowej - pytanie skąd akurat 74, bo ta konkretna liczna nie ma w folklorze żadnego wybitnego znaczenia.

 Dalej mamy opis rytuału, który jest krótko mówiąc dziwny. Zgodnie z opisem w jednej ręce należy trzymać garnek, w drugiej butelkę z wodą, a następnie zakreślić butelką trójkąt  nad głową oczyszczanego. W książce znajdują się informacje jak dokładnie ów trójkąt powinien być wykreślony (jest nawet stosowny obrazek). Trójkąt zakreśla się cztery razy - za każdym razem należy przelać nieco wody do garnka i wypowiedzieć stosowną formułkę. Dopiero potem następuje wylanie wosku do garnka z wodą - trzymając go w ręku należy okrążyć delikwenta trzy razy w lewo. W tym czasie choroba ma przechodzić na wosk (to nic, że już dano przeszła, ale parę kółek nie zaszkodzi. Schemat rytuału kończy się na opisie jak należy się odcinać i stwierdzeniu, że jest to procedura niezbędna. W przypadku metod ludowych jest ona zupełnie zbędna, ale widocznie ezoteryczne sposoby rządzą się swoimi prawami.
Na kolejnych stronach rozdziału Autorka pisze o tym skąd biorą się zanieczyszczenia w aurze, o oczyszczaniu domów - jest także historyjka jednego z klientów z dokumentacją fotograficzną. Wspomina także o tym, że na Bałkanach używa się do oczyszczania miodu i że chciałaby się tego sposobu nauczyć. Niestety (albo stety) póki co nie ma w Polsce ezoterycznych kursów na ten temat i póki co nie zanosi się na to, żeby takowe się pojawiły ;]


 W ostatnim rozdziale ("Zakończenie") Autorka:
  • ponownie porusza temat oczyszczania pomieszczeń,
  • przedstawia historię woskowych świec,
  • w jednym zdaniu odnosi się do symboliki świec,
  • wspomina o modnych rytuałach z użyciem ognia - chodzi jej zapewne o tzw. magię świec. Przy okazji zastanawia się jak mają się  one do sposobów ludowych ("Czasami je robię [rytuały z użyciem ognia - przypisek mój], ale zastanawiam się jak one mają się do do tych bardzo tradycyjnych sposobów opisywanych wcześniej, a ciągle stosowanych w Polsce, na Białorusi i Ukrainie"),
  • wspomina o Wicca i "Elementach rytuału" Lipp,
  • twierdzi, że do rytuałów świece muszą być woskowe i dziewicze (czyli nie używane do oświetlania),
  • podaje korespondencje kolorów świec ze znakami zodiaku,
  • twierdzi, że wosk jest nośnikiem wszystkich czterech żywiołów natury.

 Podsumowując tę przydługą recenzję: nie polecam książki osobom, które szukają oryginalnych ludowych sposobów, bo takowych w książce po prostu nie ma. Są w niej sposoby ezoteryczne, których praktykowanie może spowodować nabranie złych, z punktu widzenia magii ludowej, nawyków. Jest to szczególnie ważne dla osób, które docelowo chcą się tych ludowych sposobów nauczyć - będą musiały zapomnieć 90% tego, co wyczytały w tej książce, żeby móc porządnie praktykować ludowe sposoby. Nie jestem ezoterykiem we współczesnym tego słowa znaczeniu, więc ciężko mi powiedzieć, czy takie osoby skorzystają na przeczytaniu książki czy nie. Na pewno dla osób znających języki obce (rosyjski/angielski) istnieje wiele lepszych i w dodatku darmowych alternatyw. 

5 komentarzy:

  1. "Rozdział piąty traktuje o oczyszczaniu jajkiem i woskiem. Na samym początku rozdziału Autorka cytuje artykuł Agaty Bednarskiej, który można znaleźć w różnych miejscach w sieci. Z niektórymi tezami w nim zaprezentowanymi rozprawiłem się zresztą, swego czasu, na blogu."
    Nie masz wyszukiwaczki na blogu, więc ja bardzo poproszę o linki do artykułu pani Bednarskiej i do wpisu.

    "twierdzi, że do rytuałów świece muszą być woskowe i dziewicze (czyli nie używane do oświetlania)" Pamiętam, jak kiedyś zeskandalizowałam kinderpagany i kindermagusy, bo stwierdziłam, że czasem używam 'podgrzewaczy' :D Dyskusja zaczęła się, bo ktoś zapytał jak zapalić białą świeczkę w czarach na dobre stopnie, skoro wosk nie jest śnieżno-biały ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja praktycznie używam tylko podgrzewaczy :P Musiałbym zapytać Bogów, czy im pasi czy nie :)

    Arek

    OdpowiedzUsuń
  3. Szukajka już jest :)

    Artykuł wisiał kiedyś na stronie antylicho, ale teraz widzę, że strona jest już niedostępna. Na szczęście można go znaleźć na innych stronach np. tutaj: https://hipokrates2012.wordpress.com/2013/09/19/bywalo-a-i-jest-zdejmowanie-klatwy-jajkiem-jak-sie-bronic/

    Mój tekst jest tutaj: http://ziedzm.blogspot.com/2014/05/uzdrawianie-jajem.html

    nie odnoszę się w nim wprost do artykułu, ale poruszam kilka kwestii, które są w nim opisane.

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli reasumujac - panna zrobila kurs ezoteryczny i postanowila napisac ksiazke? a co do rhp - to ISIS i porzadek jaki wprowadza na bliskim wschodzie pasuje jak ulal :>

    OdpowiedzUsuń
  5. "czyli reasumujac - panna zrobila kurs ezoteryczny i postanowila napisac ksiazke? "

    Tak, w dodatku chyba więcej niż jeden.
    Co ciekawe nie chciała się przyznać w rozmowach i dyskusjach na FB skąd ma teksty rytuałów, ale w ksiażce pisze już o tym wprost. Widocznie jakoś trzeba dbać o sprzedaż ;]

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl