9.12.2015
 Postanowiłem, w ramach treningu językowego, zmierzyć się z jakąś książką w języku serbskim. Mój wybór padł na książkę poświęconą wicca, wydaną przez wydawnictwo Esotheria w 2005 roku autorstwa Gvydiona - "Vika. Drevna religija veštica". W internetach krąży też wersja elektroniczna z 2010 roku z inną okładką, reklamowana przez portal Okultopedija ("największy na Bałkanach portal poświęcony duchowości, ezoteryce i okultyzmowi"). Nie będę się rozwodził nad tym co to dokładnie za portal i jaki ma poziom - polecam wejście na ich stronę (link) i zobaczenie intra. W ramach ciekawostki dodam, że Okultopedija swego czasu intensywnie reklamowała kurs czarownictwa oparty o Rejmonda Baklenda. Przy okazji nadmienię, że Serbowie piszą nazwiska tak jak je wymawiają - okaże się to istotne za chwilę, gdy przejdę do tego co zawiera książka.

 Gdyby ktoś był ciekawy to okładka książki wygląda tak:

 Co prawda przysłowie mówi, żeby nie oceniać książki po okładce, ale w tym wypadku całkiem dobrze koreluje ona z tym co znajduje się w środku. Wydanie "internetowe" wygląda pod tym względem nieco lepiej, bo na "okładce" umieszczono obraz Waterhouse'a "The Lady of Shalott". Taką też wersję wziąłem na tapetę celem lektury i ewentualnej recenzji.

 We "Wstępie" autor wspomina, że pisząc swoje dzieło opierał się na książkach i źródłach, które pojawiły się na zachodzie. Niestety w mojej wersji nie ma żadnej bibliografii, więc nie wiadomo z jakich pozycji Autor czerpał. Jest to dość istotne, bo w książce pojawiają się rytuały, które mają robić za wiccańskie i nie wiadomo skąd pochodzą.

 W pierwszym rozdziale Autor w skrótowy sposób przedstawia historię czarownictwa i różne jego tradycje. Zaczyna się od tego, że dawno dawno temu ludzie wierzyli w wiele bóstw (najważniejszym z nich była Welika Boginja Majka), żyli w harmonii z przyrodą i tak dalej. Krótko mówiąc - "smeh, radost, ljubav". Następnie jest mowa o tym, że "czarownictwo to najstarsza religia na świecie" (słówko "najstarsza" zostało wytłuszczone) i jej korzenie leżą w starym kulcie matriarchalnym. Potem oczywiście przyszedł straszny patriarchat i idylla się skończyła. Nie mogło naturalnie zabraknąć kilku zdań dotyczących czasu stosów, na szczęście Autor zauważa, że "nasza religia" (czyli czarownictwo) to przeżyła. Uff, co za ulga.

 Dalsza część rozdziału dotyczy już nieco bliższych nam czasów - wykonujemy skok w czasie o kilka stuleci. Na kolejnych stronach książki pojawia się plejada dobrze znanych nazwisk:

  • Čarls Gadfri Leland - Autor wspomina oczywiście o "Aradii..." opisując zawartość książki w kilku zdaniach. Z opisu można się dowiedziec, że dzieło to zawiera mieszankę włoskich mitów i legend oraz wiele magicznych formuł. Jest też mowa o Lucyferze i Dianie, oraz oczywiście o Aradii, która się "spustila na Zemlju";
  • przy okazji Lelanda pojawia się także Džejms Frejzer;
  • Margareta Murej - Autor odnosi się oczywiście do "Witch-Cult..." i powtarza jej tezy, że czarownictwo to religia prehistoryczna. O tym jak dzisiaj podchodzi się do tez zaprezentowanych w tej książce nie znalazłem ani słowa. Zdaniem Gvydiona Murray odkryła kult, który opisywał także Frejzer w swojej "Złotej gałęzi";
  • Dion Forčn;
  • Džerald Gardner - w części poświęconej Gardnerowi Autor pisze o tym, że Frensis King twierdził, iż autorem rytuałów używanych przez Gardnera był Alister Krouli oraz o tym, że inną osobą poddającą w wątpliwość autentyczność Gardnerowskich tez był Ejdan Keli;
  • Džordž Pikingil - jest mowa o jego dziewięciu kowenach, o których miała pisać osoba używająca pseudonimu Lug. Ów Lug twierdził także, że do jednego z tych kowenów należał także Alister Krouli. Gvydion poświęca Pickingillowi całkiem sporo miejsca, bo cała historia z nim związana zajmuje kilka stron. Powołuje się  na to, co w tym temacie pisali Mapl i Lebefur;
  • pojawia się także Džek Breslin - Gvydion cytuje fragment jego książki mówiący o rytuale, którego celem miało być uniemożliwienie Hitlerowi przekroczenia morza i zaatakowania Anglii;
 W rozdziale znajdują się także zdjęcia znanych person.Są to m.in. Maxin Sanders, Patricija Krouter, Dženet i Stuart Farrar, Susana Budapest, Aleksandar Sanders.

 Druga część rozdziału opowiada o różnych odmianach czarownictwa. Autor opisuje kolejno:
  • wicca gardneriańskie - wspominając przy okazji książkę Farrarów;
  • aleksandrian - mamy informację o tym, że Aleksa w czarownictwo wprowadziła jego babcia - bez żadnego wyjaśnienia;
  • czarownictwo saksońskie Bucklanda - Gvydion używa tu zamiennie nazwy "Saksonska Vika";
  • tradycję, której nazwę można przełożyć z serbskiego jako "Wilcza Głowa" - Gvydion pisze, że opiera się ona na mieszance mitologii skandynawskiej i greckiej. Później opisuje skrótowo bóstwa czczone w tej tradycji: Meliki, jej córkę Tuuliki, jej syna Hiriki, Hekate, Pana i Odyna (opis Odyna ogranicza się do dwóch słów - "mudri starac"). 
  • czarownictwo celtyckie;
  • Tradicija Kristalnog Meseca;
  • Tylwith Teg;
  • duchowość męską;
  • dianitki.
 Jakby to powiedział chirurg - przekrój od gardzieli do pierdzieli, w dodatku wybór opisanych tradycji jest, przynajmniej moim zdaniem, nieco dziwny. Autor nie tłumaczy dlaczego opisał akurat te.

 Kolejny rozdział zawiera rytuały "samoinicjacji" pochodzące z różnych źródeł. Mamy oczywiście Skota Kaningama, ale nie tylko, bo Autor cytuje też rytuały samoofiarowania napisane przez innych amerykańskich autorów. W kolejnej części mamy niesmiertelne tabelki - kolory świec - intencje, kolory-znaki zodiaku, godziny-archanioły, archanioły-planety-dni tygodnia. Dalej mamy kilka słów o rytuałach ze świecami i stwierdzenie, że samo palenie świec i wypowiadanie formułek nie wystarczy (autor cytuje tutaj Zvezdani Jastreb i jej "Spiralni Ples"). Opisuje też ogólnie jak powinien wyglądać dobry rytuał.

"Krug je zatvoren i Magija deluje" - przechodzimy do następnego rozdziału, którego opis (podobnie jak wrażenia z lektury reszty książki) w kolejnym odcinku.

6 komentarzy:

  1. Te nazwiska o.0 Džejms Frejzer, Alister Krouli.
    Tekst chirurga muszę zapamiętać, żeby zaszpanować żartem z medycyny :)
    Tabelki mówią same za siebie o wartości książki. Tak je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałoby się coś dodać... ale nie wiem za bardzo co, Tabelki - o tak, tabelki muszą być zawsze i wszędzie, jakby jedyną tabelką, której możesz kiedykolwiek potrzebować nie była Liber777, każda książka ma swoje tabelki :D
    "We "Wstępie" autor wspomina, że pisząc swoje dzieło opierał się na książkach i źródłach, które pojawiły się na zachodzie." - mam dość silne wrażenie, że to były amerykańskie internety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Źródła wydają się rzetelne - informacje te są znane w wielu książkach. :) Ale z nazwiskami jest faktycznie zabawne. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autor czerpał najprawdopodobniej z amerykańskich źródeł (o tym skąd ten wniosek w następnej części recenzji). Mam wrażenie, że autor nie ma na tyle dużo wiedzy, żeby segregować informacje - ani słowem się nie zająknął o tym jak podchodzi się dzisiaj do tego co pisała "Murej", w przeglądzie tradycji opisuje ścieżki wzięte nie wiadomo wg jakiego klucza, w dodatku pisze, że gardneriańskie rytuały można znaleźć u lady Sheeby i w książkach Farrarów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy można się spodziewać następnej części :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl