5.27.2016
 Po dłuższej przerwie postanowiłem napisać kilka słów na temat bałkańskich praktyk ludowych - tym razem przyszła pora na Bułgarię.

 Na terenie Bułgarii uzdrowicieli ludowych określa się mianem bajacz/bajaczka (liczba mnoga to odpowiednio: bajaczi dla mężczyzn i bajaczki dla kobiet). Nazwa pochodzi od bułgarskiego czasownika "baja" oznaczającego "mówić" (tak naprawdę oznacza to tyle co "ja mówię" - w języku bułgarskim nie ma bezokolicznika). W większości przypadków nie kryją się ze swoimi zdolnościami i wiedzą przed ludźmi wśród których żyją. Zatajanie profesji na ogół związane jest z negatywnym podejściem Cerkrwi do tego typu praktyk. Negatywna ocena Cerkwi wynika między innymi z faktu, że uzdrowiciele przedkładają ludową tradycję nad cerkiewne zasady i kanony.
Wielu uzdrowicieli było i jest jednocześnie pieśniarzami, znawcami legend i opowiadaczami bajek.

 Uzdrowicielami są na ogół kobiety, zwłaszcza starsze - jest to związane z przekonaniem, że kobiety przed pierwszą miesiączką i po menopauzie posiadają pewien rodzaj magicznej czystości. Kobieta miesiączkująca, mogąca zajść w ciążę, posiadająca dzieci ma do wypełnienia inne zadania. Niemniej jednak wiele kobiet zaczyna uczyć się magii jeszcze przed pierwszą miesiączką i praktykują ją nieprzerwanie aż do śmierci (w "stadium" matki też).
W przypadku mężczyzn zaleca się aby inicjacja odbyła się przed pierwszym kontaktem seksualnym. Niektórzy dopuszczają taki warunek także w przypadku kobiet (tzn. że można inicjować kobietę już miesiączkującą, ale jeszcze dziewicę), inni silnie podkreślają wagę pierwszej miesiączki. Wynika to ze starego przekonania, że kobieta może począć dziecko bez udziału mężczyzny, o ile oczywiście miesiączkuje.
Kolejne dwie różnice między płciami mają już charakter bardziej rytualne i są pewnym uproszczeniem - teoretycznie mężczyźni skupiają się przede wszystkim na uzdrawianiu i w swoich rytuałach bardziej skupiają się na działaniu niż tekstach. Istnieją rytuały zastrzeżone dla konkretnej płci, których nie mogą oprawiać przedstawiciele płci przeciwnej (na ogół zresztą nie wiedzą jak to zrobić). Niektóre czynności wymagają udziału kobiety z konkretnym "darem" - jeśli we wsi nie było nikogo odpowiedniego wybierano starszą kobietę, posiadającą wnuki, która miała dobrą opinię wśród mieszkańców.
Obecnie tego typu różnice zacierają się, kryterium wieku też nie jest rygorystycznie przestrzegane, podobnie zresztą jak kryterium doboru uczniów w obrębie rodziny.

Przykładem rytuału z "podziałem na role" jest kurban. Ma on na celu sprowadzenie szczęścia, pomyślności, bogactwa, oraz ochronę przed nieszczęściami i wypadkami. Można go także odprawiać z okazji Nowego Roku, początku wiosny/lata, po zapoczątkowaniu budowy domu albo po przeprowadzce do nowego; ma też działanie uzdrawiające. Jest on dedykowany Świętym (patronom danej rodziny/wsi) czy też zmarłym przodkom. Polega on na zabiciu odpowiednio dobranego zwierzęcia: na święta cerkiewne i w celach leczniczych - białej owcy; na święto patrona/budowę domu/przeprowadzkę - czarnej kury lub czarnego barana. Po zabiciu mięso gotuje się i spożywa, a krew może zostać spalona wraz z resztkami zwierzęcia lub użyta do leczenia/skropienia świętego miejsca/malowania twarzy/leczenia. Zwierzę zabija kobieta; dzieleniem mięsa na części, zbieraniem krwi i jej dalszym ewentualnym wykorzystaniem zajmują się mężczyźni.

 Do rozpoczęcia uzdrowicielskiej praktyki niezbędna jest inicjacja. Wiedza przekazywana jest ustnie, ale ten typ nauczania nie jest bezwzględnie konieczny. W czasie badań etnograficznych część uzdrowicieli odmawiała zacytowania magicznych formuł, nie mieli jednak oporów przed ich zapisaniem, o ile oczywiście potrafili czytać. Wynika to z faktu, że słowa magicznych formuł mają szczególną moc i nie należy ich wypowiadać bez potrzeby. Przekazywaniu magicznych formuł uczniom towarzyszyły rozmaite rytuały - między innymi plucie na czoło lub do buzi.

 Przekazywanie wiedzy odbywa się przede wszystkim w obrębie rodzin. Wynika to z przekonania, że dar posiada konkretna rodzina i tylko w jej obrębie może być on dalej przekazywany. Oczywiście istniały i istnieją obecnie odstępstwa od tej zasady (kiedyś rzadsze, teraz częstsze). W takim wypadku należy przekazać moc rytualnie. Przekonanie, że po wyuczeniu kogoś należy zaprzestać działalności (bo traci się moc) jest obecnie coraz częściej kwestionowane. Na pewno pomimo posiadania "dorosłych" już uczniów nie traci się posiadanej mocy i zdolności.

 Najrzadszym przypadkiem inicjacji jest przekazanie mocy i wiedzy przez istoty "nadprzyrodzone" - na ogół są to leśne wróżki. Innym przykładem takiej inicjacji jest nabycie mocy po wydarzeniu w wyniku którego ktoś otarł się o śmierć. Osoby inicjowane w ten sposób działają na ogół intuicyjnie - często nie są w stanie wytłumaczyć dlaczego robią coś w ten konkretny sposób. Po prostu wiedzą, że trzeba to zrobić tak, a nie inaczej i już.

 Najczęściej przekazywanie tradycji odbywa się między dwiema osobami. Najbardziej prawilna wersja zakłada, że dziedziczenie odbywa się w linii prostej zgodnie z płcią. Uczenie kogoś spoza rodziny i "na krzyż" jest dozwolone, takie inicjacje są uznawane za ważne, ale nie jest to najbardziej pożądany model. Wynika to z faktu, że jedynie w przypadku przekazywania męzczyzna->mężczyzna/kobieta->kobieta przekaz jest pełny. Mężczyzna uczący kobietę nie może jej nauczyć rytuałów zastrzeżonych dla mężczyzn, nie będzie też ona znała rytuałów "kobiecych" (chyba, że znajdzie kobietę, która ją tego nauczy). Uczenie kogoś spoza rodziny wiąże się z czymś w rodzaju duchowej adopcji - wraz z mocą przekazana zostaje "krew" danego rodu, więc trzeba bardzo rozważnie wybierać osoby, które przyjmuje się w ten sposób do rodziny.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl