1.16.2017
 Część trzecia recenzji książki. Ostatnia - uff. można odetchnąć, bo to już koniec ;]

Część 4: Okadzanie jako transformacja materii. 

Krótko mówiąc będzie o kadzidłach. Na początku autor postanowił wytłumaczyć Czytelnikowi w jaki sposób to wszystko działa. Oczywiście wszystko opiera się na fizyce kwantowej - w tym wypadku na scenę wkracza antymateria.

Jeśli przyjrzymy się kwestii kadzenia z perspektywy fizyki kwantowej, ten proces wydaje się nad wyraz interesujący. Jeśli weźmiesz do ręki dowolną roślinę, poczujesz jej przyjemną materię, która po spaleniu znika. Na jej miejscu powstaje antymateria lub energia. 

 Dalej mamy wykazy, które zioło działa na co, jak przyporządkować zioła do znaków zodiaku czy planet. Autor nie pisze ani słowa o tym, dlaczego akurat wybrał takie dopasowania, a nie inne. Podaje gotową "wiedzę" i tyle. 

 W rozdziale są też różne mieszanki ziołowe, których spalanie ma dawać konkretne efekty. W rozdziale można znaleźć m.in. przepis na kadzidło "Biały miś" (pozbywanie się negatywnych myśli z umysłu) czy Kreml (mieli go używać carowie "dla lepszej pozycji w społeczeństwie oraz w obronie przed przykrymi zdarzeniami w życiu").

Część 5: Terapia karmy. 

Jak wiadomo w żadnej "porządnej" ezoterycznej książce nie może zabraknąć tematyki karmy. To ciekawe, bo magii ludowej obce jest to pojęcie. 

Z tematem karmy ściśle powiązana jest fizyka kwantowa, na której to bazuje także religia voodoo oraz inne rodzaje magii. Szamani oraz szeptuchy pracują w oparciu o tę samą materię.

Nic dodać, nic ująć.

 W dalszej części rozdziału autor rozwodzi się nad "karmą języka" i pisze o tym, że trzeba zwracać uwagę na "rodzajnik słowa w danym języku". Podejrzewam, że autorowi chodziło raczej o rodzaj gramatyczny słów, bo rodzajniki jako takie nie występują w wielu językach. W książce pokazano przykłady tych samych słów w języku polskim, niemieckim i rosyjskim. Sporo można zarzucić tej ostatniej kolumnie - słowa zapisano alfabetem łacińskim, ale zapis jest po prostu niespójny, bo te same litery oddano w różny sposób (w/v, sh/sch - devushka/wojna; devushka/reschenije). Przy okazji mała perełka:

"Muszę odebrać dziecko z przedszkola" powiedzą Niemcy. TO dziecko, czasownik rodzaju nijakiego. W języku rosyjskim dziecko jest rodzaju męskiego.

Krótko mówiąc "dziecko" jest czasownikiem ;]

Podsumowując:
Tak złej książki jeszcze nie recenzowałem. Miałem okazję czytać naprawdę złe dzieła (tematyka różna - nie tylko ezoteryczna), ale nie pojmuję jak ktoś mógł napisać coś tak potwornego ;] Gdzieniegdzie przebijają się oryginalne ludowe sposoby, ale zostały tak nieudolnie przerobione na ezomodłę, że z oryginałem nie mają za wiele wspólnego. 

 Niestety trzeba się liczyć z tym, że takich książek na rynku będzie przybywać. W internecie (i to nie tylko polskim) widoczny jest pewien trend, którego Vadim jest typowym przedstawicielem. O tym co mam konkretnie na myśli napiszę zapewne oddzielny tekst, bo problem wymaga szerszego omówienia. 

2 komentarze:

  1. "Dalej mamy wykazy, które zioło działa na co, jak przyporządkować zioła do znaków zodiaku czy planet. Autor nie pisze ani słowa o tym, dlaczego akurat wybrał takie dopasowania, a nie inne. Podaje gotową "wiedzę" i tyle. " - TABELKI! :D
    A tak serio - podziwiam. Wygląda na gorsze, od "Wiccanki"

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,Jeśli weźmiesz do ręki dowolną roślinę, poczujesz jej przyjemną materię, która po spaleniu znika. Na jej miejscu powstaje antymateria lub energia. " O lol. Antymateria powstaje po spaleniu roślinki. Zawsze myślałam, że woda, tlenek i dwutlenek węgla, takie zwykłe rzeczy, a tu antymateria :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl