2.11.2017
 Tekst ten planowałem od dawna - po prostu nigdy jakoś nie było mi po drodze, żeby o tym napisać. Recenzja książki Vadima i to dzieje się na Fejsgrozie uświadomiły mi, że to już czas i pora.

 Patrząc z perspektywy polskiego Facebooka zaczęło się od gimnastyki słowiańskiej. Nie chcę tutaj oceniać tych ćwiczeń, bo nie jestem specjalistą fizjoterapii/nie widziałem tych ćwiczeń, więc ciężko mi powiedzieć, czy ryją kręgosłup czy nie. Jedyne co mnie zdumiewa to fakt, że niektórzy potrzebują duchowej otoczki, żeby zacząć się ruszać.
Oczywiście cała ta mistyczna otoczka z bereginiami w roli głównej to jedna wielka głupota. Sporo w tej kwestii za skórą ma Rybakow, ale nie jego w tym wina, że pisał o tym co mu się wydawało wtedy uprawnione i że ludzie przerobili to co pisał na ezopapkę. O tym dlaczego jest to jedna wielka głupota nie mam zamiaru rozpisywać się na blogu, bo na różnych grupach fejsowych bez problemu można znaleźć polemiki na ten temat.

 Niemniej jednak w pewnym momencie organizatorzy warsztatów z gimnastyką postanowili poszerzyć gamę oferowanych usług. Na profilach fejsbukowych poza ogłoszeniami o ćwiczeniach i zdjęciami wygładzonych do nieskończoności panien w słowiańskich ciuchach pojawiły się reklamy... warsztatów magicznych i inszych (których istotnym elementem jest "część manualna i oralna").

 Jedna z fejsbukowych stron poświęconych ćwiczeniom rozwaliła mnie szczególnie proponowanymi warsztatami. Dawno się tak nie uśmiałem, a niejedno już widziałem w moim czarowniczym życiu.

Ot tak dla przykładu:

Piątek Mokoszy to jeden z najważniejszych kobiecych obrzędów, dzień kiedy kobieta dostaje wyjątkowa siłę - siłę, która tworzy cuda. Takich Piątków jest w roku 12, a daty tych Piątków wyliczone są specjalnym sposobem.

Tja, pewnie astrologicznie - przy użyciu skomplikowanych wzorów obliczeniowych :>

W tradycji ludowej na wschodzie (konkretniej mówiąc u Ukraińców) można znaleźć przekonanie, że w roku istnieje dwanaście piątków, w czasie których należy modlić się do świętej Paraskiewy. Ma to dawać błogosławieństwo Świętej w różnych aspektach. Do wyliczenia dat owych piątków nie potrzeba żadnego specjalnego sposobu - przypadają one przed najważniejszymi świętami prawosławnymi. Owszem - uważa się, że Paraskiewa przejęła wiele atrybutów bogini Mokoszy po chrystianizacji, a dwanaście piątków ma swoje korzenie w wierzeniach pogańskich, ale tworzenie dwunastu piątków Mokoszy wyliczanych specjalnym sposobem to już wymysł zupełnie nowoczesny.

 O tym, że autorki tego kuriozum nie mają większego pojęcia w temacie świadczy sam opis wydarzenia, który sprawił, że śmiechem pizgnąłem i oplułem monitor.

Podczas rytuału wykonujemy w kręgu wszystkie 27 ćwiczeń gimnastyki słowiańskiej strażniczek Mocy Beregini, wykonujemy także Rytuał 9 smaków. Ponieważ chcemy jeszcze mocniej podkreślić siłę tego spotkania, zakończymy je Rytułem Ognistej Spirali.
Dzięki temu Rytuałowi:
- połączymy się z rytmem Ziemi
- odnowimy naszą energetykę
- spalamy negatywną karmę albo szkodliwe dla nas energie egregora
- wzmocnimy deklaracje naszych postanowień noworocznych
- oczyścimy Siebie i nasz Ród

Spiralę to ja znam tylko taką do rzęs :> Koleżanka z gabinetu używa jej co chwila, potem się to wala po moim biurku, bo znajduje się ono najbliżej lustra ("nie widziałeś mojej spirali? Muszę sobie oko zrobić, bo idę do pacjentów"). Niemniej jednak nie zauważyłem, żeby wywoływała ona tak cudowne efekty, może w ramach Dnia Kobiet kupię koleżance produkt innej firmy.

(to takie nawiązanie do memu z Chodakowską - "stawy to ja znam tylko hodowlane", który mnie dzisiaj zaatakował podczas przeglądania internetów)

 Weźmy na tapetę inną zajawkę:
Ponieważ największą siłą jest siła Miłości Absolutnej, chcemy zaproponować Wam udział w tych niezwykłych warsztatach, które poświęcone będą właśnie tej tematyce, ale prowadzone przez i dla słowiańskich serc.
[...]
To będzie mocne, energetycznie wysokie spotkanie na najwyższej wibracji miłości. Stworzymy krąg, połączymy się z energiami Ziemi i Kosmosu, poprosimy naszych przodków i wszelkie żywioły o wsparcie i rozpłyniemy się w najpiękniejszym temacie we Wszechświecie – Miłości Absolutnej.

Ciekawe jak wszystkie te ludowe rytuały miłosne polegające na zabijaniu zwierząt, dolewaniu krwi miesięcznej do jedzenia i tak dalej mają się do wysokich wibracji i Miłości Absolutnej. Nasi przodkowie z pewnością poszukiwali Miłości Absolutnej zawsze i wszędzie - zwłaszcza na sianie, gdy nikt nie widział ;]

 Takie cukierasy nie tylko na fejsbuku oczywiście - na YT też są w ilości całkiem sporej. Jedna z wróżek co prawda mówi, że jej magia to "nie jest magia szeptuchowska", ale o co robią szeptuchy i jak opowiada całkiem sporo :> Namnożyło się kursów i rozmaitych magicznych akademii, gdzie uczą tego, owego i dają kolorowe papierki potwierdzające, że się zapłaciło. Rozmawiałem kiedyś z jedną z absolwentek, która powiedziała, że się zna, bo dostała dyplom. Ładnie pisała o energiach, świadomościach i kreowaniu zła słowem, ale wysiadła w momencie, gdy okazało się, że trzeba zrobić coś praktycznego i że "magia szeptuchowska" to coś więcej niż ezojajeczko i kulki z lnu. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl